World news
Polska jest czwartym największym eksporterem sprzętu AGD na świecie. Rekordowe zakupy...
Travel guides
Tech
Wysoka jakość snu w weekend pozytywnie wpływa na pracowników przez kolejny...
Health
Gdańsk na kilka dni stał się europejską stolicą fachowców. Na zawody...
EuroSkills, czyli największe europejskie konkursy umiejętności zawodowych, w tym roku po raz pierwszy w historii odbywają się w Polsce. Z tej okazji do Gdańska przyjechało kilkadziesiąt tysięcy gości z całego kontynentu, a blisko 600 młodych ludzi, reprezentujących 42 zawody i branże, rywalizują o miano światowej klasy specjalistów w swoim fachu. Tym zmaganiom przyglądają się kibice, eksperci, jury, ale i pracodawcy – w tym też czołowe globalne korporacje – którzy często wyławiają talenty z grona finalistów.
– Zawody WorldSkills Europe, które odbywają się właśnie w Gdańsku, to wydarzenie, podczas którego wszyscy interesariusze szeroko pojętego świata edukacji branżowej – nie tylko szkoły branżowe, ale i uczelnie wyższe, a także biznes i świat przemysłu – spotykają się w jednym miejscu. Mamy tu młode talenty z całej Europy, z 32 krajów. To jest blisko 600 zawodników, którzy wcześniej wygrali swoje eliminacje krajowe, przeszli wiele etapów weryfikacji i są w stanie pokazać to, co najlepsze w poszczególnych branżach, które reprezentują – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. Paweł Poszytek, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, która odpowiada za organizację EuroSkills Gdańsk 2023.
Odbywające się co dwa lata międzynarodowe zawody EuroSkills są nazywane igrzyskami olimpijskimi zawodów branżowych. Inicjatywa, której celem jest m.in. wzmocnienie popularności szkolnictwa zawodowego, w tym roku po raz pierwszy odbywa się w Polsce. 5–9 września 2023 roku w Polsat Plus Arena Gdańsk 576 młodych ludzi w wieku poniżej 25 lat rywalizuje o szansę zostania najlepszymi w Europie w wybranych obszarach swojej specjalizacji zawodowej. Mierzą się w 42 różnych dyscyplinach branżowych – od najnowszych technologii komputerowych i robotyki po gotowanie, spawanie czy florystykę – a kibicuje im wielotysięczna publiczność.
– Mamy tu zawody tradycyjne, takie jak gotowanie, dekarka, stolarka, instalacje elektryczne i hydrauliczne czy obsługa maszyn, ale mamy też supernowoczesne zawody, jak integracja robotów przemysłowych, cyfrowa architektura, chmura obliczeniowa czy przemysł 4.0. To wszystko są branże, które definiują zdrowo rozwijającą się gospodarkę i zawody najczęściej występujące na rynku pracy – mówi dr hab. Paweł Poszytek. – Wszystkie kraje w Europie mocno aspirują do tego, żeby organizować te zawody. Federacja zawierzyła nam, że spełniamy w Polsce wszystkie standardy i jesteśmy w stanie to zrobić. W tym roku mamy też 41 zawodników z Polski, którzy będą rywalizować w 36 branżach, więc mamy apetyt na wiele medali.
Zawodnicy, którzy biorą udział w EuroSkills, szkolą i przygotowują się do zawodów przez kilka lat. Mają swoich kibiców i są wspierani przez oficjalne delegacje krajowe. Ich zadaniem jest zrealizowanie projektu lub ukończenie serii zadań w mocno napiętych ramach czasowych i zgodnie z najwyższymi standardami zawodowymi dla danej branży. W tym roku ich umiejętności ocenia w sumie 572 ekspertów, reprezentujących świat edukacji i biznesu.
– Korzyści płynące z uczestnictwa w tych zawodach są dla nich przeogromne – mówi dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. – Brytyjczycy robią badania, z których wynika, że młodzi ludzie, którzy wiele miesięcy się przygotowywali do tych zawodów – i nieważne, czy zdobyli medale, czy nie – zarabiają średnio o kilkanaście tysięcy funtów rocznie więcej niż ich koledzy i koleżanki na podobnych stanowiskach, z podobnych miast, szkół czy z podobną edukacją. Sam fakt tego, że przeszli przez szczeble eliminacji, zdobyli międzynarodowe doświadczenie, zetknęlli się z biznesem, bardzo wiele daje młodym ludziom w rozwoju ich kompetencji. Są też badania pokazujące, że każda złotówka czy funt zainwestowany w samą tę inicjatywę zwraca kilkukrotnie do gospodarki.
Zawodnicy, którzy biorą udział w konkursie EuroSkills, mają szansę podpatrzeć rozwiązania stosowane w innych krajach, nauczyć się czegoś nowego i podnieść swoje kwalifikacje do najwyższych, światowych standardów. Jednak odbywające się w Gdańsku zawody to też szansa dla firm i pracodawców, którzy często wyławiają talenty z grona finalistów i oferują im zatrudnienie.
– Podam przykład ze Stanów Zjednoczonych – na koniec ich krajowych rozgrywek zjeżdżają się HR-owcy wszystkich dużych firm i po prostu wyławiają tam talenty. Często mówi się, że to wyławianie talentów jest ważnym elementem tej całej gry. Te talenty tutaj są, więc zapraszamy do Gdańska, gdzie mamy w tej chwili 600 utalentowanych, młodych ludzi i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby polskie firmy również ich rekrutowały. I nasi zawodnicy dzięki WorldSkills często wyjeżdżają za granicę na staże i szkolenia, ale z naszych badań wynika, że w znaczącej większości przypadków potem wracają do Polski, tutaj zakładają swoje biznesy, tutaj chcą się rozwijać i wykorzystać swój potencjał – mówi dr hab. Paweł Poszytek.
Jak podkreśla, ta międzynarodowa impreza to platforma, gdzie spotykają się wszystkie zainteresowane strony: młodzi wykształceni ludzie, przedsiębiorcy i edukacja.
– We wszystkich dyskusjach, na różnego rodzaju kongresach gospodarczych czy edukacyjnych, bardzo często pojawia się temat tego, jak łączyć te dwa światy, jakiego rodzaju kompetencje edukacja powinna dostarczać na rynek pracy, jakich kompetencji potrzebują pracodawcy, przemysł, biznes. Ta dyskusja się toczy w różnych odsłonach – przedsiębiorcy czasem narzekają, że szkoły nie przygotowują kandydatów do pracy tak, jak oni by chcieli, z kolei szkoły nie są w stanie nadążyć za szybkim rozwojem technologii. Trudno jednak wymagać od szkoły, żeby co kilka lat wymieniała sprzęt w wysoce stechnologizowanej branży, bo np. obrabiarka cyfrowa to jest koszt około ćwierć miliona dolarów. Nie da się więc prowadzić efektywnie tej edukacji, przygotowywać kadry na rynek pracy bez ścisłej współpracy tych dwóch światów. A WorldSkills pokazuje, jak to robić w praktyce – podkreśla dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji.
Zawody EuroSkills Gdańsk 2023 – będące europejskim etapem kwalifikacji do zawodów WorldSkills na poziomie globalnym – są otwarte dla publiczności, a wstęp jest wolny. Wymagana jest jednak rejestracja online na stronie wydarzenia.

Most popular
Pola elektromagnetyczne nie stwarzają ryzyka dla ludzi. Poziomy promieniowania są znacznie poniżej limitów
Rynek stomatologiczny odbił po pandemii. W nadchodzących latach czeka go szybki rozwój
Po chwilowym zachwianiu wywołanym pandemią polski rynek stomatologiczny znów dynamicznie się rozwija, a według prognoz PMR w 2024 roku jego wartość sięgnie 16 mld zł. To jednak wciąż tylko ułamek wartości rynku stomatologicznego w Niemczech, największego w Europie, wycenianego na ok. 30 mld euro, co pokazuje, że ten rodzimy nadal ma przed sobą ogromny potencjał rozwoju. W najbliższych latach będzie go napędzać m.in. postępujące starzenie się społeczeństwa i zyskujący na znaczeniu trend, jakim jest wzrost popularności wzorców zdrowego i ładnego uzębienia, które staje się jednym z wyznaczników statusu społecznego.
– Zapotrzebowanie na usługi stomatologiczne w Polsce rośnie, zmienia się też jego struktura. Ludzie są coraz bardziej świadomi potrzeby zdrowia jamy ustnej i tego, że ono wpływa na zdrowie całego organizmu. Jednocześnie powoduje, że lepiej wyglądamy, mamy piękniejszy uśmiech, prostsze zęby, nie widać ubytków. To wszystko zaczyna mieć dla ludzi bardzo duże znaczenie – mówi agencji Newseria Biznes Daniel Petryczkiewicz, dyrektor rozwoju LUX MED Stomatologia.
Rynek usług stomatologicznych w Polsce jest jednym z najszybciej rosnących w Europie – głównie dlatego, że zdominowany jest przez podmioty prywatne. W 2023 roku NFZ przeznaczy na stomatologię nieco ponad 2,8 mld zł – to o 16,8 proc. więcej niż rok wcześniej, ale wciąż poniżej 2 proc. całkowitego budżetu funduszu. Jak podaje infodent24.pl, w tym samym czasie pacjenci wyłożą na leczenie z własnej kieszeni ok. 12–13 mld zł. To właśnie postępujące od lat niedoinwestowanie spowodowało, że publiczna stomatologia nie jest obecnie żadną alternatywną wobec prywatnej. A ta wdraża coraz nowocześniejsze technologie i rozwija się bardzo dynamicznie, do czego przyczynia się m.in. coraz bardziej postępujące starzenie się społeczeństwa.
– Współczesne społeczeństwo się starzeje, co powoduje, że traci zęby i tutaj mamy problem. Mamy wysportowanych, sprawnych ludzi, którzy skończyli 60–70 lat i mają problemy z zębami. U takich pacjentów wspaniale zdaje egzamin leczenie implantologiczno-protetyczne. Nie mają potrzeby czekać na nowe zęby, bo w dniu zabiegu implantologicznego mogą otrzymać pełne łuki zębowe i jeszcze w tym samym dniu wyjść z uśmiechem – mówi Agnieszka Sicińska, lekarz implantolog LUX MED Stomatologia. – Są też pacjenci, którzy przeszli różne zakręty życiowe, mieli różne problemy, i im również jesteśmy w stanie pomóc za pomocą leczenia implantologiczno-protetycznego tak, żeby w ciągu jednego dnia byli w stanie wyjść z gabinetu z uśmiechem.
Według firmy analitycznej PMR polski rynek stomatologiczny – rozumiany jako wartość sprzedaży usług stomatologii zachowawczej, ortodoncji i protetyki z implantologią – jeszcze w 2018 roku był wart 10,5 mld zł (segment publiczny i prywatny). Pandemia nieco nim zachwiała – w 2020 roku ta wartość spadła do 8,6 mld zł, ponieważ część placówek działała w tym czasie jedynie w trybie interwencyjnym i ograniczyła przyjmowanie pacjentów do przypadków pilnych. Kolejny rok przyniósł już silne odbicie. Jak podaje PMR, w pierwszej połowie 2021 roku doszło do znacznego wzrostu popytu i odsetka korzystających z poszczególnych usług stomatologicznych. W przypadku niektórych usług ten odsetek był taki sam jak w całym poprzednim roku. Kluczowym wyzwaniem dla rynku jest kwestia wzrostu cen.
– Stopniowo, pomimo trudnej obecnie sytuacji gospodarczej, rośnie zamożność polskiego społeczeństwa, w związku z czym rośnie też liczba zabiegów np. implantologicznych, protetycznych, różnego rodzaju dużych prac odbudowujących cały uśmiech, zabiegów ortodontycznych i wszystkich zabiegów projektowanych cyfrowo. To jest bardzo duża zmiana, jest tego coraz więcej – mówi Daniel Petryczkiewicz. – Ludzie w coraz większym stopniu dbają o higienizację i profilaktykę, o czyste zęby, które są podkładem pod kolejne zabiegi. A nie da się ich wykonać bez podstawowego zadbania o uzębienie.
Według analityków PMR rozwój polskiego rynku stomatologicznego w nadchodzących latach będzie napędzać m.in. zyskujący na znaczeniu trend, jakim jest wzrost popularności wzorców zdrowego i ładnego uzębienia, które staje się jednym z wyznaczników statusu społecznego. To właśnie estetyka jest główną przyczyną noszenia aparatów ortodontycznych, a w ostatnich latach zauważalne jest duże zainteresowanie świadczeniami z tego zakresu (w 2020 roku z usług ortodontycznych skorzystało 14 proc. z grupy ponad 1 tys. ankietowanych Polaków), które odbywają się dziś przy wykorzystaniu coraz nowocześniejszych technik. Przykładem jest tu chociażby możliwość cyfrowego zaprojektowania swojego uśmiechu po zakończeniu leczenia.
– Odbywa się to w ten sposób, że wnętrze jamy ustnej, zęby i dziąsła są skanowane za pomocą skanera cyfrowego i potem na monitorze można zaprojektować to, jak one będą wyglądały po odtworzeniu, dołożeniu implantów czy wyprostowaniu za pomocą aparatu ortodontycznego. Dziś na rynku są już dostępne takie przezroczyste, których nie widać – tłumaczy dyrektor rozwoju LUX MED Stomatologia.
Jak zauważa, aktualne trendy na polskim rynku stomatologicznym są niejako powtórzeniem tego, co wcześniej przez długie lata można było zaobserwować na bardziej rozwiniętych rynkach na zachodzie Europy, szczególnie w Hiszpanii i we Włoszech.
– One dotyczą głównie zabiegów związanych z implantologią i uzupełnianiem uzębienia. To się mocno zadomowiło i ten obszar rośnie. Do tego protetyka, czyli odbudowywanie na tych implantach uzębienia. Natomiast najbardziej dynamicznym obszarem stomatologii, który najszybciej rozwija się w ostatnich latach, jest właśnie ortodoncja, zwłaszcza cyfrowa, czyli tzw. aparaty nakładkowe, które są projektowane cyfrowo i niewidoczne przy noszeniu – mówi Daniel Petryczkiewicz.
Podobnie jak w innych krajach Europy trendem na polskim rynku jest też postępująca konsolidacja, która umożliwia budowanie dużej i silnej marki, budzącej zaufanie klientów. Tą drogą podąża też spółka LUX MED Stomatologia, która od kilku lat odnotowuje w Polsce wyraźny i dynamiczny rozwój napędzany przez inwestycje i akwizycje.
– To nasza linia biznesowa, która się wyjątkowo dynamicznie rozwija, i nie ukrywam, że jest dla nas jednym ze strategicznych obszarów – mówi Anna Rulkiewicz, prezes zarządu Grupy LUX MED. – Nowe placówki zamierzamy otwierać przede wszystkim organicznie, chcemy budować zespół w naszym koncepcie, ale nie uciekamy też przed akwizycjami, jeżeli one będą pasowały do naszego rozwoju. Strategia zakłada kilka nowych placówek w skali roku, nie tylko w największych miastach. Podobnie jak wcześniej z placówkami ambulatoryjnymi chcemy wchodzić też do tych nieco mniejszych, jak np. Gdynia.
Strategia LUX MED Stomatologia to odpowiedź na zauważalne w ostatnich latach zmiany w oczekiwaniach klientów i pacjentów, którzy szukają usług coraz wyższej jakości. Zwracają uwagę m.in. na to, czy gabinet stomatologiczny ma odpowiednie zaplecze i kompleksowy zakres usług, czy jest przyjazny i komfortowy. Szukają też leczenia wieloprofilowego, co oznacza, że chcą przyjść do jednego gabinetu i rozwiązać w nim wszystkie swoje potrzeby stomatologiczne.
– Nasza strategia obejmuje stomatologię od zachowawczej po wysokospecjalistyczną, poprzez m.in. budowę cyfrowych planów leczenia w ortodoncji, implantologii czy protetyce. To jest cały pakiet wszystkich możliwych usług. Natomiast podstawą naszego rozwoju są zarówno pacjenci abonamentowi, którzy dokupują sobie plany leczenia, jak i ci, którzy przychodzą do nas po raz pierwszy – mówi Anna Rulkiewicz.
Najnowsza placówka LUX MED Stomatologia została otwarta w tym tygodniu na warszawskim Mokotowie, przy ul. Puławskiej 2, w budynku galerii Plac Unii. Pacjenci mają w niej do dyspozycji sześć profesjonalnie wyposażonych gabinetów zapewniających szeroką ofertę stomatologiczną.
– Jesteśmy przygotowani na to, żeby radzić sobie z naprawdę trudnymi przypadkami. Mamy duże doświadczenie w wykonywaniu zabiegów pełnołukowych na implantach i to w jeden dzień. Nowoczesne centrum pozwala na pracę w narkozie, mamy też wygodny pokój wybudzeń, w którym pacjenci po zabiegu mogą spokojnie i komfortowo odpoczywać. Klinika zapewnia również indywidualnego opiekuna pacjenta, który jest w stanie zaopiekować się nim na każdym etapie, pilnować jego zapisów i tego, żeby miał odpowiednie leki i był odpowiednio poinformowany – mówi Agnieszka Sicińska.
Polacy podzieleni w kwestii zaufania i akceptacji dla sztucznej inteligencji. Zdecydowana większość obawia się...
Sztuczna inteligencja była w ciągu ostatniego roku pojęciem odmienianym przez wszystkie przypadki, głównie za sprawą premiery ChatGPT. Medialna wrzawa, jaka temu towarzyszyła, osłabiła jednak zaufanie Polaków do AI i ich otwartość na nowe technologie. Z badań przeprowadzonych przez Fundację Digital Poland wynika, że obecnie Polacy są w tej kwestii mocno spolaryzowani – 24 proc. widzi więcej korzyści niż ryzyk związanych z AI, a 27 proc. ma odmienne zdanie. Średnio co czwarty opowiada się za wstrzymaniem dalszych prac nad tą technologią, a 33 proc. popiera ich kontynuację. Z kolei w kwestii zaufania 1/3 Polaków jest skłonna podzielić się z AI informacjami na swój temat, podczas gdy taki sam odsetek badanych jest nieufny wobec AI i nie udostępniłby swoich danych algorytmom.
– W ubiegłym roku pojawił się ChatGPT OpenAI, a w tej chwili to zresztą niejedyny przedstawiciel generatywnej sztucznej inteligencji, bo na rynku są już również Google Bard czy Midjourney. Zrobiła się wokół tego medialna wrzawa, pojawiło się wiele kontrowersji, co spowodowało, że pozytywne nastawienie do sztucznej inteligencji spadło. Wzrosły z kolei obawy o utratę miejsc pracy w wyniku rozwoju AI – mówi Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland.
Nowa, piąta edycja raportu „Technologia w służbie społeczeństwu. Czy Polacy zostaną społeczeństwem 5.0?” – opracowanego z okazji piątej edycji Digital Festival przez fundację Digital Poland, GfK Polonia i T-Mobile Polska – pokazuje, że medialny szum wokół sztucznej inteligencji, jaki powstał po premierze ChatuGPT, zmniejszył zaufanie i otwartość Polaków na nowe technologie. Odsetek optymistów spadł z 63 proc. w ubiegłym roku do 56 proc. obecnie. Znacznie przybyło za to sceptyków nowych technologii (wzrost o ponad 100 proc. r/r, do 23 proc.), którzy postrzegają je jako skomplikowane, zbędne czy wręcz szkodliwe. Aż 64 proc. badanych uważa też, że technologia tworzy sztuczny świat, a 54 proc. obawia się, że rozwój robotyki i sztucznej inteligencji okaże się zagrożeniem dla miejsc pracy. Mimo to wśród badanych ciągle jest więcej optymistów (56 proc.) niż sceptyków (23 proc.) nowych technologii i cyfryzacji.
– 55 proc. Polaków wie, czym jest sztuczna inteligencja, a 45 proc. tego nie wie – mówi Piotr Mieczkowski. – My przeprowadziliśmy taki test, pokazując im 12 różnych zastosowań sztucznej inteligencji, od typowych, jak np. wirtualny chatbot, po nieoczywiste dla ludzi. I okazało się, że większość z nich rozumie sztuczną inteligencję przez pryzmat robotyzacji, przez pryzmat czegoś namacalnego, a nie przez pryzmat algorytmów, które np. podpowiadają nam film na jakiejś popularnej platformie streamingowej.
Z terminem „sztuczna inteligencja” ogółem zetknęło się aż 88 proc. Polaków. Większość zadeklarowała też, że korzystała z przynajmniej jednego rozwiązania bazującego na AI, z których najczęściej wymieniane były: tłumaczenie tekstów (49 proc.), chatbot w obsłudze klienta (47 proc.) i wirtualni asystenci (41 proc.).
Co ciekawe po podaniu oficjalnej definicji sztucznej inteligencji przygotowanej przez kraje OECD i zapisanej w projekcie unijnego rozporządzenia AI Act liczba osób deklarujących znajomość pojęcia i wykorzystanie rozwiązań AI spadła już jednak do 56 proc. Natomiast ujęty w badaniu, szczegółowy test wiedzy o AI pokazał, że polskie społeczeństwo poprawnie rozpoznaje jej najpopularniejsze zastosowania i ma świadomość wykorzystania sztucznej inteligencji w narzędziach takich jak wirtualni asystenci (88 proc.), chatboty (77 proc.) czy maszynowe tłumaczenie dokumentów (65 proc.). Większość nie ma jednak świadomości wykorzystywania AI w zastosowaniach takich jak filtry antyspamowe czy prognoza pogody. Pokazuje to, że Polacy nie kojarzą AI z algorytmami, ale głównie z robotyką.
– Jeśli chodzi o postrzeganie sztucznej inteligencji i emocje, jakie temu towarzyszą, to w przypadku aż 85 proc. badanych są one pozytywne, to jest tolerancja i akceptacja. Natomiast na drugim biegunie jest 15 proc. badanych, którzy mocno się sprzeciwiają (4%) lub nie pochwalają rozwoju sztucznej inteligencji – mówi dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland.
Jak wskazuje, polskie społeczeństwo jest dużo bardziej spolaryzowane w opiniach dotyczących bilansu korzyści i ryzyk związanych ze sztuczną inteligencją. 24 proc. badanych widzi więcej korzyści niż ryzyk, z kolei 27 proc. ma odmienne zdanie, a aż 35 proc. uważa, że ten bilans jest rozłożony równomiernie.
– W ramach badania przeprowadziliśmy eksperyment i pokazaliśmy badanym 10 wyzwań, które dotkną minimum 10 proc. ludzkości w ciągu nadchodzących 10 lat. To są znaczące wydarzenia globalne, takie jak ekstremalne zjawiska pogodowe, klęski żywiołowe, kryzys wodny, wojna czy ataki terrorystyczne na dużą skalę. Dwa spośród tych wyzwań to były szkodliwe konsekwencje sztucznej inteligencji. I okazało się, że tylko 15 proc. Polaków uważa, iż w ciągu 10 lat czeka nas eksterminacja przez sztuczną inteligencję. Natomiast 47 proc. uważa, że prędzej będą temu winne inne, poważne kryzysy, jak np. klęski żywiołowe. I to pokazuje, że choć media – zwłaszcza te nastawione na kliki – lubią mówić o czarnych scenariuszach, to kiedy przychodzi do realnego zestawienia tych prawdopodobnych ryzyk, to scenariusz a la „Terminator 2” jest na samym dole tej listy – mówi Piotr Mieczkowski.
Jak wynika z nowego raportu Fundacji Digital Poland, główne obawy Polaków związane z AI dotyczą niewiadomych w zakresie jej rozwoju (64 proc.) oraz gromadzenia zbyt wielu danych przez produkty i usługi bazujące na sztucznej inteligencji. Średnio czterech na 10 Polaków uważa też, że AI zlikwiduje więcej miejsc pracy, niż ich stworzy. Przeciwnego zdania jest jedynie 18 proc. badanych – w większości osób młodych, z dużych ośrodków i posiadających większą wiedzę na temat narzędzi sztucznej inteligencji.
– Polacy faktycznie obawiają się wpływu AI na rynek pracy – mówi dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland. – Inny wniosek z badania tego wpływu na rynek pracy jest taki, że większość Polaków nie chce też całkowicie polegać na algorytmach.
Kwestią, w której Polacy są dużo bardziej podzieleni, okazało się zaufanie do AI. Z raportu wynika, że 1/3 respondentów jest skłonna zaufać sztucznej inteligencji lub podzielić się z nią informacjami. Z drugiej strony taki sam odsetek badanych jest nieufny wobec AI i nie udostępniłby swoich danych algorytmom.
Głównym czynnikiem, który mógłby zwiększyć poziom społecznego zaufania, okazał się szerszy nadzór człowieka nad rozwojem systemów AI, na który wskazało 40 proc. badanych. Średnio czterech na 10 Polaków chce również lepszego uregulowania prawnego tego obszaru. Co więcej prawie połowa jest za tym, aby Unia Europejska – w tym Polska – w znaczącym stopniu regulowała rozwój i korzystanie z AI, nawet kosztem przegrania technologicznego wyścigu z USA i Chinami.
– Polacy w ogóle we wszelkich naszych badaniach potwierdzają, że bardzo ważna jest prywatność i nadzór człowieka nad sztuczną inteligencją, to jest praktycznie numer jeden. Jeśli powiemy, że za danym narzędziem AI stoi człowiek, który je nadzoruje, to nagle akceptacja rośnie praktycznie o połowę – mówi Piotr Mieczkowski.
Raport opracowany przez Fundację Digital Poland pokazuje również, że Polacy zdają sobie sprawę z tego, iż sztuczna inteligencja jest technologią przyszłości. Prawie 1/3 badanych uważa, że AI już w tej chwili przeobraża gospodarkę, społeczeństwo i rynek pracy. Kolejne 43 proc. uważa, że rozwój AI dokona tego w perspektywie nachodzących dwóch dekad. Co ciekawe polskie społeczeństwo jest jednak podzielone również w kwestii dalszych prac nad tą technologią – 25 proc. opowiada się za ich wstrzymaniem, a 33 proc. popiera ich kontynuację.
– Mamy pole do edukacji, ponieważ akceptacja dla sztucznej inteligencji, jej rozwoju i zastosowań jest wyższa wśród osób, które mają na ten temat wiedzę. Ci, którzy tej wiedzy nie mają, częściej obawiają się niewiadomego, podchodzą z większym sceptycyzmem – mówi dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland.
Istotny jest również fakt, że Polacy dostrzegają w AI nie tylko zagrożenia, ale i szanse. Średnio czterech na 10 badanych uważa, że AI może pomóc rozwiązać wiele globalnych i krajowych problemów, jak np. niedobór lekarzy i kierowców na rynku pracy, zmiany klimatu czy konieczna transformacja energetyczna. Prawie połowa Polaków wskazała też, że rozwiązania oparte na AI już w tej chwili ułatwiają im życie.

![Wbudowane usługi finansowe coraz popularniejsze w Polsce. Teraz ułatwią transakcje w branży moto [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2026/02/foto-265x198.jpeg)





![Sarkazm może być cennym narzędziem w komunikacji. Pomaga odbiorcy otworzyć się na perspektywę nadawcy [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2024/01/komunikacja-ludzie-rozmowy-2-100x70.jpg)









![Naukowcy odkryli bakterie, które mogą być odpowiedzialne za rozwój choroby Parkinsona. Trwają prace nad potwierdzeniem odkrycia [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2023/06/laboratorium-mikroskop-foto_1-100x70.png)




![Urządzenia ubieralne będą wykorzystywane w leczeniu chorób neurologicznych, takich jak parkinson czy epilepsja. Naukowcy opracowali nieinwazyjną metodę włączania i wyłączania poszczególnych neuronów [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2021/06/screenshot-24_1-150x150.jpg)



![Energia jest towarem jak każdy inny. Eksperci zachęcają do wdrażania oszczędności w domach [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2024/02/druty-prad-218x150.png)

![Powstanie superkombinezon przyszłości. Ochroni przed wszelkimi wirusami i zagrożeniami chemicznymi żołnierzy czy medyków [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2021/04/pandemia-zdj1_4-324x235.jpg)

![Wbudowane usługi finansowe coraz popularniejsze w Polsce. Teraz ułatwią transakcje w branży moto [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2026/02/foto-324x160.jpeg)







