World news
Rząd szykuje się na różne scenariusze czwartej fali. Przedsiębiorcy apelują o...
Travel guides
Tech
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego ws. sztucznej inteligencji będzie ogromną zmianą na tym...
Health
Edukacja zdrowotna za rok będzie nowym przedmiotem. Już teraz ma się...
Most popular
Nie uda się przeprowadzić w Polsce reformy systemu opakowań w wymaganym terminie. To oznacza...
Polska jest jednym z ostatnich krajów Unii Europejskiej, które nie wdrożyły jeszcze systemu rozszerzonej odpowiedzialności producentów, czyli nowych zasad organizacji gospodarki odpadami opakowaniowymi. Czas na jego wprowadzenie mija 5 stycznia 2023 roku, ale mało prawdopodobne, aby udało się go dotrzymać. To oznacza nie tylko groźbę kar ze strony Komisji Europejskiej, ale także wymierne straty społeczne i środowiskowe. Dziś koszty zagospodarowania odpadów opakowaniowych ponoszą głównie mieszkańcy gmin. Zmiany w polskim systemie są pilnie potrzebne również z tego względu, że w UE trwają prace nad zaostrzeniem wymogów dotyczących recyklingu odpadów opakowaniowych.
– Rozszerzona odpowiedzialność producentów powinna zostać wprowadzona do polskiego porządku prawnego do 5 stycznia 2023 roku. Czas ucieka, ale jak wiadomo, trwają przepychanki między różnymi interesariuszami i w tej chwili sytuacja wygląda tak, że dziś nikt nie jest w stanie precyzyjnie powiedzieć, kiedy to zostanie wprowadzone – mówi agencji Newseria Biznes Grzegorz Piotr Rękawek, dyrektor biura Stowarzyszenia „Polski Recykling”.
Do wdrożenia rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP) zobowiązuje Polskę przyjęty w 2018 roku unijny pakiet odpadowy. Zgodnie z tą regulacją firmy wprowadzające na rynek produkty opakowane m.in. w tworzywa sztuczne, takie jak folie czy twarde plastiki, powinny partycypować w kosztach ich selektywnej zbiórki, segregacji i przygotowania do recyklingu. W Polsce prace nad nowym systemem trwają od 2019 roku, kiedy ówczesne Ministerstwo Środowiska zainaugurowało cykl konsultacji w tej sprawie. Kilka miesięcy temu utknęły w martwym punkcie po tym, jak projekt rządowej ustawy przygotowanej przez resort klimatu i środowiska znalazł się w ogniu krytyki ze strony przedstawicieli biznesu. Opracowywane przepisy zakładają wdrożenie ROP w połączeniu z systemem kaucyjnym, który ma skłonić konsumentów do oddawania zużytych opakowań do punktów zbiórek.
Drugą regulacją dotyczącą odpadów, której Polska nie wdrożyła w terminie narzuconym przez KE, jest dyrektywa plastikowa Single-Use Plastica. Jej zadaniem jest ograniczenie produkcji i stosowania jednorazowych wyrobów plastikowych takich jak sztućce, talerze, kubki czy torby.
– W drugiej połowie grudnia br. Rada Ministrów przyjęła już projekt ustawy wdrażającej Single-Use Plastics, jednocześnie w Sejmie wciąż dyskutowana jest też kwestia systemu kaucyjnego. Dobrze by było, gdyby to wszystko szło w jednym kierunku. Te akty prawne, które są dyskutowane bądź są już w przygotowaniu, powinny być spójne, tymczasem w tej chwili trochę się ze sobą nie zazębiają – zauważa Grzegorz Piotr Rękawek. – W dodatku rok wyborczy prawdopodobnie spowoduje to, że być może część rzeczy znowu trafi do zamrażarki lub będzie tworzona na nowo.
To zaś oznacza, że Polska będzie musiała się liczyć z kolejnymi sankcjami finansowymi ze strony Komisji Europejskiej, ale to niejedyne finansowe konsekwencje, jakie wiążą się z brakiem ROP. System ten, który funkcjonuje już w większości krajów UE, zakłada, że koszty gospodarowania odpadami są dzielone pomiędzy mieszkańców a biznes, który wprowadza na rynek produkty opakowane m.in. w folie czy plastiki. Im więcej dany producent wprowadza na rynek plastikowych opakowań, tym więcej powinien dołożyć się do kosztu późniejszego zagospodarowania odpadów, które z nich powstają. Dzięki temu gospodarstwa domowe są obciążone niższymi opłatami. W Polsce przez brak systemu ROP to gospodarstwa domowe w ramach opłat gminnych wciąż ponoszą wyłączne koszty zbiórki i zagospodarowania odpadów po opakowaniach.
– Szacujemy, że przez brak ROP w polskim systemie gospodarowania odpadami brakuje przynajmniej 5 mld zł z tzw. opłaty opakowaniowej – podkreśla dyrektor biura Stowarzyszenia „Polski Recykling”. – Istnieje ryzyko, że te koszty będą dalej przerzucane na mieszkańców, którzy będą obciążeni coraz wyższymi stawkami.
Oprócz niższych opłat po stronie mieszkańców ROP ma też wymierne korzyści prośrodowiskowe. Wymusza bowiem na producentach oszczędniejsze gospodarowanie surowcami, ograniczenie liczby opakowań wprowadzonych na rynek i rozwój projektowania takich systemów pakowania produktów, które wykorzystują mniej surowców.
– W dłuższej perspektywie brak wdrożenia w Polsce systemu ROP może skutkować karą w postaci tego, że nadal będziemy ponosili wysokie opłaty z tytułu Plastic Levy, czyli odpadów opakowaniowych niepoddanych recyklingowi [obecnie budżet państwa traci z tego tytułu ok. 6 mln zł dziennie – red.] – zauważa Grzegorz Piotr Rękawek.
Te opłaty będą coraz wyższe, ponieważ Komisja Europejska zamierza zastąpić dyrektywę opakowaniową nowym rozporządzeniem, które będzie obowiązywać wprost we wszystkich państwach członkowskich. Nowe przepisy mają zaostrzać wymogi dotyczące tego, w jakiej części dane opakowanie z tworzywa sztucznego ma pochodzić z surowców z recyklingu.
– Rozporządzenie będzie dotyczyć nie tylko opakowań z tworzyw sztucznych, ale też zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. W momencie, kiedy ta regulacja wejdzie w życie, Polska też będzie musiała się liczyć z określonymi konsekwencjami finansowymi z tytułu braku ROP – mówi ekspert.
Głównym celem zaproponowanych pod koniec listopada nowych przepisów dyrektywy jest ograniczenie do 2040 roku odpadów opakowaniowych o 15 proc. na mieszkańca w każdym państwie członkowskim w porównaniu z 2018 rokiem. Doprowadziłoby to do całkowitego zmniejszenia ilości odpadów w UE o prawie 37 proc. w porównaniu ze scenariuszem bez zmiany przepisów.
Z danych KE wynika, że każdy Europejczyk co roku wytwarza średnio prawie 180 kg odpadów opakowaniowych. Bez podejmowania dodatkowych działań ich ilość do 2030 roku wzrosłaby o 19 proc., a w przypadku odpadów opakowaniowych z tworzyw sztucznych nawet o 46 proc.
Opakowania są jednym z głównych sposobów wykorzystywania surowców pierwotnych, ponieważ 40 proc. tworzyw sztucznych i 50 proc. papieru używanych w UE jest przeznaczone na opakowania. Wdrożenie zaostrzonych przepisów mogłoby więc zmniejszyć zapotrzebowanie na surowce, ale też emisję gazów cieplarnianych pochodzących z opakowań. Komisja Europejska szacuje, że do 2030 roku możliwa jest jej redukcja do 43 mln t w porównaniu do 66 mln t w sytuacji, gdyby przepisy nie zostały zmienione. Tym samym koszty szkód w środowisku dla gospodarki i społeczeństwa zostałyby zmniejszone o 6,4 mld euro w stosunku do poziomu bazowego.
Polacy stworzyli okulary wyświetlające obraz za pomocą podczerwieni. To pierwszy taki prototyp na świecie
Polacy rozwijają platformę do dostarczania terapeutycznych cząsteczek RNA do komórek nowotworowych. To innowacyjne podejście...
Nie celowanie w konkretny typ komórek nowotworowych, ale blokowanie genów odpowiedzialnych za proces nowotworzenia ma być podstawą działania platformy wykorzystującej technologię krótkich interferujących RNA (siRNA, z ang. small interfering RNA) do walki z nowotworami. Rozwijane przez polską firmę BS Biotechna rozwiązanie ma także umożliwić celowane dostarczanie do organizmu terapii przeciwnowotworowej. Ten projekt uzyskał niedawno dofinansowanie Agencji Badań Medycznych. Jak podkreślają naukowcy, opracowywane rozwiązanie jest innowacyjne, bo można je zastosować do różnych rodzajów raka. Technologia RNA jest uznawana za jedną z potencjalnie najbardziej użytecznych w leczeniu nowotworów i prewencji nawrotów choroby.
– BS Biotechna rozwija autorską platformę dostarczania terapeutycznych cząsteczek RNA do komórek nowotworowych, tak aby wyciszać geny odpowiedzialne za proces nowotworzenia. Ta platforma jest na tyle unikalna, że pozwala na zachowanie właściwości terapeutycznych kruchego i nietrwałego związku, jakim jest RNA w temperaturze ludzkiego organizmu, przez dosyć długi czas. Dzięki tej platformie jesteśmy w stanie dostarczać siRNA i wyciszać geny, które napędzają proces nowotworowy, a jednocześnie staramy się identyfikować takie cele molekularne, które nie są charakterystyczne dla określonego typu nowotworu, dla określonej histologii, ale są istotne z punktu nowotworzenia w ogóle. Można więc je zastosować do dowolnego typu nowotworu, o ile wykazuje on jakąś podatność molekularną – informuje w wywiadzie dla agencji Newseria Innowacje dr hab. n. farm. Artur Wnorowski, profesor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, dyrektor do spraw naukowych technologii RNA w BS Biotechna.
Firma wybrała szereg celów molekularnych, których nie udało się osiągnąć przy użyciu klasycznych, niskocząsteczkowych inhibitorów. To takie białka, które nie mają dobrze zdefiniowanej struktury lub mają właściwości budulcowe, a jednocześnie są zaangażowane w proces nowotworzenia. Nie mają one centrum aktywnego, nie są receptorami, trudno do nich przyczepić jakąkolwiek cząsteczkę lub inhibitor, a jednocześnie wciąż można w nie celować przy użyciu kwasów nukleinowych.
– To jeden z unikalnych aspektów, który mamy w portfolio. Drugi to właśnie system drug delivery, system dostarczania owych kwasów nukleinowych do komórek, który jest systemem modułowym. Jesteśmy w stanie nasze nanocząsteczki uzbrajać w leki niskocząsteczkowe jako dodatkowy element o działaniu synergistycznym, jesteśmy w stanie na powierzchni naszych nanocząsteczek montować molekuły naprowadzające, które będą się wiązać do cząsteczek występujących na powierzchni komórek nowotworowych i przez to umożliwią precyzyjne dostarczanie terapeutycznego ładunku do komórek nowotworowych – wyjaśnia prof. Artur Wnorowski.
Tym, co wyróżnia technologię rozwijaną przez Polaków, jest jej uniwersalność.
– Nie staramy się celować w określoną histologię nowotworu, czy w raka piersi, czy płuc. Nie tak patrzymy na chorobę nowotworową. Staramy się identyfikować zmiany genetyczne, jakieś podatności molekularne, które występują w różnych typach nowotworów i odpowiadają za nowotworzenie jako takie, niezależnie od tego, w jakim narządzie dana zmiana molekularna się pojawi. Naszym celem jest identyfikacja cech, podatności molekularnych w dowolnym nowotworze i uderzenie właśnie w taką podatność, która powinna być skuteczna, niezależnie od tkanki, w której nowotwór powstał – podkreśla dyrektor ds. naukowych technologii RNA w BS Biotechna.
Z raportu Vantage Market Research wynika, że światowy rynek szczepionek i leków przeciwnowotworowych opartych na mRNA, który w 2022 roku był wart niespełna 55 mld dol., zwiększy do końca dekady obroty do ponad 193 mld dol. Innowacja opracowywana przez polskich naukowców ma więc bardzo duży potencjał wdrożeniowy. Aby to było możliwe, potrzebne jest jednak wsparcie dalszych badań.
Projekt BS Biotechna dotyczący rozwoju leków na bazie nanocząstek RNA do zastosowania w terapii przeciwnowotworowej wraz z budową platformy do ich celowanego dostarczania w sierpniu znalazł się na liście zwycięzców konkursu Agencji Badań Medycznych na rozwój medycyny celowanej lub personalizowanej na bazie produktów leczniczych opartych na kwasach nukleinowych i związkach drobnocząsteczkowych. Spółka otrzymała ponad 32 mln zł.
– Z punktu widzenia pacjenta ważne jest działanie na poziomie państw, które mogą próbować tworzyć nowe rozwiązania, takie jak dedykowane jednostki szpitalne, gdzie będzie się tworzyć terapie spersonalizowane, oparte chociażby o RNA czy kwasy nukleinowe jako takie – wskazuje prof. Artur Wnorowski. – Istotnym faktem z punktu widzenia komunikacji społecznej jest to, że RNA ma bardzo wiele wcieleń i inkarnacji. Możemy mówić o mRNA, które można wykorzystać do produkcji białka, którego brakuje w organizmie; istnieją cząsteczki siRNA, które pozwalają na wyłączanie właściwie dowolnego białka chorobotwórczego. Do tego mamy wiele różnych innych typów RNA, co przekłada się na skomplikowaną naturę tych cząsteczek, ale i stwarza wiele możliwości potencjalnego zastosowania w medycynie.
Technologia siRNA jest jedną z nowych strategii w walce z nowotworami i chorobami genetycznymi. Duże koncerny farmaceutyczne i instytuty naukowe prowadzą badania nad jej wykorzystaniem w opracowaniu terapii chorób, w których obecnie stosuje się jedynie leczenie objawowe lub dostępne terapie są mało skuteczne. Niedawno szwajcarska firma Novartis zawarła z amerykańskim przedsiębiorstwem biotechnologicznym DTx Pharma umowę opiewającą na 1 mld dol., w ramach której firmy wykorzystają platformę dostarczania terapeutycznych cząsteczek siRNA do komórek osłonki mielinowej włókien nerwowych. Zaprojektowana przez DTx Pharma cząsteczka siRNA ma wyciszać ekspresję jednego z genów, którego nadmierna aktywacja przyczynia się do niszczenia otoczki mielinowej nerwów, co prowadzi do rozwoju dziedzicznej neuropatii ruchowo-czuciowej. Opracowana technologia siRNA może zaowocować powstaniem pierwszych skutecznych terapii dla tej i innych chorób nerwowo-mięśniowych.
Producenci elektroniki poprawiają parametry swoich produktów. Mają być wygodne, energooszczędne i z korzyścią dla...
Panasonic, jeden z czołowych producentów elektroniki, zaprezentował niedawno swoją wizję Całościowego Dobrobytu, w której centrum znajduje się użytkownik i planeta. W ramach czterech wymiarów nowej strategii – dobrobytu przestrzennego, zewnętrznego, wewnętrznego i społecznego – tak dostosowuje swoje produkty, by były bardziej energooszczędne i prośrodowiskowe, ale też wygodne i przyjazne dla użytkownika. Jednym z podstawowych założeń nowego podejścia firmy do projektowania urządzeń jest to, by pozytywnie wpływać na zdrowie i samopoczucie użytkowników. Dotyczy to zarówno sprzętów RTV, jak i urządzeń do higieny osobistej, gotowania czy pielęgnacji zwierząt.
– Staramy się dostarczać naszym klientom bardzo szeroki wachlarz produktów do użytku domowego, który ma dbać o zdrowie użytkowników – mówi agencji Newseria Innowacje Jędrzej Ziółkowski, menedżer ds. marketingu na Europę Środkowo-Wschodnią w Panasonic Polska.
Jak podkreślali podczas prezentacji korporacyjnej wizji Całościowego Dobrobytu (Holistic Wellbeing) przedstawiciele firmy, celem jest zrównoważenie indywidualnego dobrostanu użytkowników z globalnym, zrównoważonym rozwojem. Temu mają służyć stałe prace nad redukcją emisji CO2 oraz gospodarką obiegu zamkniętego, czyli m.in. wydłużaniem cyklu życia produktów. Temu ma służyć stosowanie modułowych konstrukcji ułatwiających naprawę czy integracja IoT, która pozwoli przewidywać usterki. Wśród planów Panasonica jest także rozwijanie możliwości renowacji sprzętu oraz modeli subskrypcji.
Wizja Holistic Wellbeing to cztery przestrzenie i przypisane do niej sprzęty: dobrobyt przestrzenny (telewizja i domowa rozrywka), dobrobyt zewnętrzny (higiena osobista), dobrobyt wewnętrzny (drobne sprzęty kuchenne) i dobrobyt społeczny (obrazowanie cyfrowe i pielęgnacja zwierząt).
Jędrzej Ziółkowski na przykładzie poszczególnych kategorii wyjaśnia sposób rozumienia dobrostanu przez projektantów.
– Mogę powiedzieć o suszarkach z technologią Nanoe, że jest to nasza autorska technologia, która charakteryzuje się tym, że podczas suszenia włosów nie wysusza skóry, a jednocześnie włosy stają się mocniejsze i w przypadku farbowanych włosów nie tracą koloru – mówi menedżer ds. marketingu w Panasonic Polska. – Staramy się męskiej części konsumentów dostarczać produkt jak golarki czy trymery, dzięki którym, tak jak Multishape, mogą podróżować z jednym tylko urządzeniem po całym świecie i wymieniać końcówki. Dzięki temu mogą mieć golarkę, trymer, a nawet szczoteczkę do zębów w jednym, żeby ograniczyć liczbę urządzeń w walizce i przez to też zmniejszyć wagę bagażu, co w dzisiejszych czasach jest bardzo istotne.
Multishape to wielofunkcyjne urządzenie wyposażone w jeden akumulator i jeden przewód ładujący. Może zastąpić do pięciu pojedynczych urządzeń. Dzięki zastosowaniu zasady modułowej udało się zminimalizować zużycie materiałów, a co za tym idzie znacznie zredukować późniejszą ilość odpadów. Urządzenie może być dostępne z akumulatorem litowo-jonowym (pozwalającym na 90 minut pracy i szybkie ładowanie) lub niklowo-wodorkowym (do 50 minut pracy). Podobną funkcjonalność zapewnia też seria depilatorów EY. Te produkty wpisują się w kategorię dobrobytu zewnętrznego.
Z kolei w kategorię dobrobytu społecznego wpisane są m.in. propozycje dla seniorów, na przykład wygodne do używania przez nich telefony komórkowe.
– Staramy się też pamiętać o naszych rodzicach i dziadkach i dla nich też utrzymujemy produkcję telefonów, dzięki którym w dzisiejszych czasach mogą się łatwiej z nami komunikować, nawet w smart czasach – podkreśla ekspert. – Nie zapominamy też o naszych pupilach. Dla nas zwierzęta też są ważne, toteż wprowadziliśmy teraz nowe linie produktów dla zwierząt, czyli automatyczne dozowniki do karmy czy fontanny do pojenia wodą.
W ramach dobrobytu wewnętrznego z kolei Panasonic skupia się na zdrowszym, prostszym, ale i bardziej zrównoważonym sposobie gotowania.
– W dzisiejszych czasach ludzie sobie cenią takie nowinki. Wypiekacze chleba, niby nic nowego, aczkolwiek zawsze można coś udoskonalić, zrobić lepiej, poprawić i są to produkty najwyższej jakości, a pieczywo stamtąd jest bardzo dobre. Dodatkowo nasze mikrofalówki, które charakteryzują się też tym, że zużywają znacznie mniej energii od konkurencji – mówi Jędrzej Ziółkowski.
Parowe kuchenki łączą w sobie cztery metody gotowania i urządzenia: parę, piekarnik, grill i inwerterową kuchenkę mikrofalową. Producent proponuje też nowe modele frytownic powietrznych, które dają więcej możliwości przygotowania beztłuszczowych potraw. Te urządzenia mają też potencjalnie zmniejszać zużycie energii i czas gotowania.
– Panasonic w swoim portfolio posiada również markę Technics. Legendarną markę, wywodzącą się i słynną z produkcji gramofonów, które w dzisiejszych czasach wróciły do łask i sprzedaż ich bardzo rośnie. Mamy też bardzo duże portfolio kategorii Hi-Fi i Premium, jak również nową linię słuchawek True Wireless i nausznych, które charakteryzują się najwyższej jakości dźwiękiem – wymienia przedstawiciel Panasonic Polska.
Sprzęt audio, telewizory, a także produkty gamingowe, czyli szeroko rozumiana rozrywka, to elementy kategorii dobrobytu przestrzennego, w której Panasonic stawia przede wszystkim na jakość obrazu i dźwięku.
Sport news
Polskie solarne meble miejskie zyskują uznanie za granicą. Montowane w miastach dają dużo korzyści...
Wyposażone w panele fotowoltaiczne ławki, wiaty przystankowe czy kioski informacyjne pozwalają mieszkańcom naładować telefon, zyskać dostęp do hot spota czy sprawdzić ważne informacje, np. o bieżących rozkładach jazdy komunikacji miejskiej. Produkowane przez polską firmę elementy miejskiej architektury zyskują uznanie na całym świecie. Przekonują się do nich również rodzime miasta.
– Polskie miasta są zainteresowane solarnymi meblami, takimi jak przystanki, ładowarki czy ławki. Miasta przyszłości są miastami smart, tzn. takimi, które wykorzystują infrastrukturę miejską w sposób, który sprzyja dobrej jakości życia w mieście – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Jakub Michałowski, dyrektor ds. rozwoju SEEDiA City.
Jednym z najchętniej wprowadzanych do przestrzeni miejskiej rozwiązań jest ławka solarna. Takie elementy architektury można już znaleźć m.in. w Kołobrzegu, Jarosławiu, Poznaniu czy Busku-Zdroju. Korzystając z ławki, można na przykład za pomocą kabla USB podładować smartfona. Ławki produkowane przez SEEDiA City mają jeszcze większy zakres funkcjonalności. Ładowanie może się w nich odbywać nie tylko poprzez kabel, ale i indukcyjnie. Umożliwiają też dostęp do internetu.
– Nasze meble to urządzenia, które są tzw. urządzeniami internetu rzeczy. Są w stanie dać więcej niż normalna wiata, czyli nie tylko schronienie przed deszczem, ale także dostarczyć informacje, chociażby o poziomie zanieczyszczenia powietrza czy rozkładzie jazdy, uwzględniającym opóźnienia autobusów. To są rzeczy, które w polskich miastach przyszłości będziemy widzieli na co dzień – wymienia Jakub Michałowski.
Inteligentne elementy architektury miejskiej zasilane energią pochodzącą z OZE już dziś zaczynają pełnić w miastach rolę punktów przekazujących mieszkańcom istotne informacje. Na takie rozwiązanie postawił na przykład Zarząd Transportu Miejskiego w Gdyni, który e-papierowe wyświetlacze w solarnych wiatach autobusowych wykorzystuje do zamieszczania plakatów i rozkładów jazdy.
– Nasze urządzenia są permanentnie podłączone do internetu i w związku z tym mogą przekazywać różne informacje na żywo w chmurę. Mogą mierzyć poziom zanieczyszczenia powietrza, mogą rozprzestrzeniać darmowy internet, mogą mierzyć poziom nasłonecznienia i temperatury. Dużo się mówi o ociepleniu klimatu. Trzeba wyłapywać te miejsca w miastach, które są w sposób szczególny uciążliwy dla mieszkańców, aby móc to zmieniać. Nasze meble mają pomagać w takim monitorowaniu miasta, co oznacza, że ławki nie służą tylko do tego, żeby na nich usiąść, ale także, żeby pomogły w zarządzaniu polityką klimatyczną miasta – wskazuje dyrektor ds. rozwoju SEEDiA City. – Jednym z bardzo ciekawych produktów jest też ładowarka do mikromobilności jCharge.
Urządzenie służy do ładowania rowerów elektrycznych, hulajnóg i wszystkiego, co jest małe i elektryczne. Jest testowane jako rozwiązanie dla pracowników, którzy korzystają z mikromobilności, a także jako miejskie ładowarki do małych pojazdów elektrycznych. Taki pilotaż prowadzony jest w Szczecinie.
– Życie co dzień przynosi pomysły, jeszcze jakiś czas temu nie myśleliśmy o ładowaniu pojazdów elektrycznych, teraz nagle po pojawieniu się hulajnóg, rowerów elektrycznych – przecież to jest kwestia ostatnich lat – dostosowaliśmy się do tego trendu z całkiem nowym produktem, który wpisuje się w polityki globalne ONZ-u czy Unii Europejskiej i dekarbonizację mobilności w ogóle. Na pewno w przyszłości będą to produkty związane z transformacją miast w stronę smart city i w stronę climate-neutral city – mówi ekspert.
Rozwiązania proponowane przez polską spółkę są jednak wdrażane nie tylko w Polsce, ale też na całym świecie.
– Sprzedajemy je zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na wschodzie, na zachodzie, w Europie. Nie mamy specjalnie konkurencji, która by nam zagrażała. Nasze rozwiązania przez ostatni rok testowaliśmy w Gainesville w USA. Testy wyszły bardzo dobrze, nasze urządzenia były wykorzystywane przez mieszkańców codziennie przez cały zeszły rok, zobaczymy, jak to pójdzie dalej – mówi Jakub Michałowski.
Polskie ławki solarne już trzy lata temu zainstalowane zostały natomiast w Toronto, przy okazji OCE Discovery, jednej z największych kanadyjskich konferencji łączących innowacyjnych przedsiębiorców z administracją rządową i samorządową. W Węgrzech solarne ławki polskiej produkcji można znaleźć w miastach Nyiregyhaza i Eger, a w Monako ich producent wszedł we współpracę ze spółką budowlaną Bouygues Construction, która instaluje je przy swoich budynkach.
Według Allied Market Research światowy rynek rozwiązań dla smart cities był w 2020 roku wyceniany na ponad 648 mld dol. Do końca tej dekady przychody rynku przekroczą 6 bln dol.
Odejście od sprzedaży spalinowych aut jest możliwe jeszcze przed 2035 rokiem. Wyzwaniem jest dostosowanie...
Kryzys energetyczny zmniejszył dobrobyt w polskich gospodarstwach domowych bardziej niż w innych krajach UE....
Innowacyjny materiał rozwiąże problemy użytkowników dronów. Znajdzie zastosowanie wszędzie tam, gdzie zachodzi ryzyko przegrzewania...
Produkowany przez spółkę spin-off Politechniki Warszawskiej materiał do druku 3D pozwoli się uporać z problemem przegrzewających się elementów maszyn. Początkowo będą z niego korzystać producenci dronów, z czasem firma chce poszerzyć ofertę również o gotowe podkładki termoprzewodzące, które będzie można stosować w innych urządzeniach. W planach jest też skupienie się na produkcji z materiałów ekologicznych.
– SpaceTIM produkuje filamenty do druku 3D, których wyjątkową cechą jest to, że są termoprzewodzące. Walczymy z przegrzewaniem się elementów poprzez pasywne elementy elektroniczne, które będą produkowane z naszego filamentu – informuje w rozmowie z agencją Newseria Innowacje dr Anna Łapińska ze SpaceTIM.
Zespół badaczy z Wydziału Fizyki i Wydziału Chemicznego PW pracuje nad pozyskiwaniem grafitu interkalowanego, który ma być wykorzystany do nanokompozytów polimerowych. Materiał ten może być alternatywą dla grafenu w postaci płatków, którego pozyskiwanie jest procesem drogim, skomplikowanym i czasochłonnym. Jak wyjaśniają naukowcy, w porównaniu z grafenem grafit interkalowany jest tańszy, łatwiej się go modyfikuje, a dodatkowo wykazuje lepszą kompatybilność z matrycą polimerową.
– Zaczynamy od bardzo okrojonej wersji, czyli proponujemy tylko żyłkę do druku 3D, ale w przyszłości mamy zamiar mieć całe portfolio. Nie tylko żyłki oparte na różnych matrycach polimerowych, ale chcemy również produkować podkładki termoprzewodzące pod element, który produkuje czy generuje ciepło. Chcemy także świadczyć usługi druku 3D na życzenie klienta, a dodatkowo w tym wszystkim znajdzie się miejsce na materiały przyjazne środowisku – wymienia dr Anna Łapińska.
Jak podkreśla ekspertka spółki spin-off Politechniki Warszawskiej, która zajmie się komercjalizacją produktu, możliwości zastosowania nowego materiału są praktycznie nieograniczone. Ma się on sprawdzić właściwie w każdej sytuacji, w której wymagane jest zapobieganie przegrzewaniu się elementów.
– Naszą żyłkę można zastosować na przykład jako radiator, obudowę, ale możemy z tego wydrukować też podkładkę termoprzewodzącą pod element grzejny. Nasze rozwiązanie jest na początku kierowane do rynku dronów, czyli lotniczego, ale trochę okrojonego. Następnie chcemy skierować nasz produkt na rynek kosmiczny, a w przyszłości również na elektronikę użytkową – wyjaśnia dr Anna Łapińska.
Filament opracowany przez badaczy Politechniki Warszawskiej, z uwagi na właściwości termoprzewodzące, może się przyczynić do rozwiązania problemu, z jakim się zmaga wielu użytkowników dronów, czyli przegrzewania się podzespołów. Twórcy liczą na sukces rynkowy.
– Zainteresowanie naszymi produktami jest spore. Przeprowadziliśmy już sporo rozmów z potencjalnymi klientami, zresztą nasza historia wywodzi się od takiej rozmowy. O naszym rozwiązaniu zaczęliśmy myśleć po rozmowie z producentem dronów, który opowiedział nam o swoim problemie. Nasi potencjalni klienci zwracają uwagę właśnie na te problemy, czyli na przegrzewanie się elementów, na to, że komponenty, które stosują, nie są dopasowane do ich potrzeb. Stąd też właśnie jesteśmy my, odpowiadamy na te wszystkie pytania, problemy i staramy się temu zapobiec – podkreśla ekspertka SpaceTIM.




































