World news
Warszawa konsekwentnie przechodzi na bezemisyjny transport. Zamówi w tym roku kolejne...
Pod koniec lutego br. Komisja Europejska zaproponowała, aby wszystkie nowe autobusy miejskie od 2030 roku były już zeroemisyjne. Celem jest bowiem ograniczenie do 2040 roku emisji CO2 pojazdów ciężkich o 40 proc. Samorządy, które już dziś inwestują w zielony transport publiczny, podkreślają, że tempo wymiany taboru zależy w dużej mierze od środków finansowych dostępnych na ten cel. – W mojej ocenie w tak krótkim czasie, czyli w niespełna siedem lat, nie będziemy gotowi na to, żeby przejść na zeroemisyjne autobusy w stu procentach – mówi Katarzyna Strzegowska, dyrektorka ZTM w Warszawie, który dysponuje obecnie największą w Polsce flotą elektrycznych autobusów.
– W najbliższych kilku latach będziemy cały czas stawiać na tabor elektryczny, który jest dostępny i na razie nie ma problemów z dostępnością energii – mówi agencji Newseria Biznes Katarzyna Strzegowska. – Musimy też myśleć, testować i analizować możliwości eksploatacji taboru wodorowego, zarówno w trakcji autobusowej, jak i kolejowej, ale to jest już bardziej odległa przyszłość niż najbliższe pięć–siedem lat. Mieliśmy okazję testować autobus wodorowy. Jednak najpierw musimy mieć, po pierwsze, środki na zakup takiego taboru i, po drugie, musimy mieć wodór, żeby taki autobus mógł jeździć.
Jak wskazuje, stolica od ponad dekady mocno inwestuje w zielony tabor. Dziś spośród 1,2 tys. autobusów, które codziennie wyjeżdżają na ulice Warszawy, blisko połowa to pojazdy nisko- i zeroemisyjne – hybrydowe, gazowe i elektryczne. Tych ostatnich jeździ ponad 160, a niedawno ZTM poinformował o zakupie 12 kolejnych elektryków.
Nowe przegubowce posłużą do obsługi linii w najbardziej zurbanizowanych rejonach miasta. Harmonogram zakłada, że w tym roku zostanie ogłoszony przetarg na zakup autobusów i nastąpi podpisanie umowy z dostawcą. Pierwszy autobus przyjedzie do stolicy pod koniec 2024 roku, a kolejne – w pierwszych miesiącach 2025 roku. Projekt otrzyma dofinansowanie z konkursu „Zielony transport publiczny” organizowanego przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Koszt zakupu 12 autobusów i wyszkolenia co najmniej 10 kierowców posiadających uprawnienia instruktora oraz 15 pracowników zaplecza technicznego w zakresie obsługi pojazdu określono na ponad 47 mln zł. Z tego blisko 9 mln pokryje miejski budżet.
– Dalsza wymiana taboru na zeroemisyjny jest uzależniona od możliwości budżetowych miasta i od tego, czy będą środki zewnętrzne, zarówno z poziomu rządowego, jak i z poziomu Unii Europejskiej – mówi dyrektorka Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie.
Pod koniec lutego br. Komisja Europejska zaproponowała nowe, ambitne cele w zakresie redukcji emisji CO2 dla pojazdów ciężkich powyżej 16 t – o 90 proc. do 2040 roku. Komisja chce także, aby wszystkie nowe autobusy miejskie od 2030 roku były już zeroemisyjne. W uzasadnieniu wskazano, że samochody ciężarowe, autobusy miejskie i autobusy dalekobieżne odpowiadają za ponad 6 proc. całkowitych emisji gazów cieplarnianych w UE i ponad 25 proc. emisji gazów cieplarnianych z transportu drogowego ogółem. Nowe, zaostrzone normy emisji w tym segmencie mają wspomóc przechodzenie na mobilność bezemisyjną i przyczynić się do całkowitej neutralności klimatycznej UE w 2050 roku.
– W mojej ocenie w tak krótkim czasie, czyli w niespełna siedem lat, nie będziemy gotowi na to, żeby przejść na zeroemisyjne autobusy w stu procentach. Oczywiście podejmujemy wszelkie działania, żeby ta zeroemisyjność cały czas była rozwijana, natomiast zważywszy na to, jak duże środki finansowe są potrzebne na realizację tego celu, myślę, że będzie trudno – mówi Katarzyna Strzegowska.
Według ubiegłorocznego raportu PSPA („Polish EV Outlook 2022”) Polska już w tej chwili plasuje się w europejskiej czołówce pod względem rejestracji autobusów elektrycznych. Na koniec 2021 roku w polskich miastach jeździło 615 takich autobusów (5,2 proc. całego parku autobusów miejskich w Polsce), a największą flotą – składającą się ze 160 busów – dysponowała właśnie Warszawa.
– Transport publiczny w Warszawie jest priorytetem – mówi dyrektorka stołecznego ZTM. – Cały czas inwestujemy również w infrastrukturę szynową, czyli tramwaje, kolejne linie metra i rozbudowę połączeń Szybkiej Kolei Miejskiej. To są duże projekty inwestycyjne, które znów wymagają dużych nakładów finansowych, ale one rzeczywiście przynoszą efekt zwrotny, przede wszystkim w postaci zachęty do przesiadania się na komunikację miejską. Mają też komponent ekologiczny i ekonomiczny, bo te projekty zakładają wyposażanie budynków i całej infrastruktury w panele fotowoltaiczne i magazyny energii. Czyli nie dość, że wykorzystujemy energię, eksploatując tabor elektryczny, to będziemy starali się ją również odzyskiwać, sami produkować i magazynować.
Aby zachęcić mieszkańców do komunikacji miejskiej, w mieście przybywa też buspasów – ich długość przekroczyła już 82 km.
Travel guides
Tech
Spożycie alkoholu i fobia społeczna idą ze sobą w parze. Dane...
Nadmierne spożycie alkoholu to problem społeczny, który może być potęgowany przez fobię społeczną. Zaburzenie to włącza się w sytuacjach konfrontacji z innymi ludźmi, gdy dana osoba może być przez nich obserwowana czy oceniana. – Mamy ewidentne potwierdzenie, że fobia społeczna jest czynnikiem ryzyka choroby alkoholowej – mówi Tom H. Rosenström z Uniwersytetu Helsińskiego, który przeanalizował dotyczące obu tych problemów dane z Norwegii i USA.
– Problemy związane z konsumpcją alkoholu i zaburzenia z tym związane są nadal bardzo poważne. Już w 2009 roku badacze oszacowali sumaryczny wpływ spożycia alkoholu na zdrowie i ustalili, że odpowiada on za 3,8 proc. zgonów na świecie oraz utratę 4,6 lat życia skorygowanych ze względu na niepełnosprawność. Koszty związane ze spożyciem alkoholu wynoszą ponad 1 proc. produktu krajowego brutto w krajach o wysokich i średnich dochodach, a jego spożycie odpowiada za szereg problemów społecznych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Tom H. Rosenström.
W 2019 roku naukowiec ten wziął udział w badaniu Farteina Aska Torvika, norweskiego doktora psychologii. Objęło ono ponad 2,8 tys. bliźniaków z Norwegii i wykazało, że fobia społeczna jest czynnikiem predysponującym do spożywania alkoholu.
– Później jednak zauważyłem, że w tym samym roku zostało opublikowane opracowanie innych autorów, które bazowało na dwóch bardzo dużych próbach populacji z USA i nie potwierdziły one, że fobia społeczna poprzedza alkoholizm – wyjaśnia ekspert. – Późniejsze badania przeglądowe wskazywały jednak, że niejednoznaczne wnioski budziły niejasności wśród przedstawicieli dyscypliny, podczas gdy ja byłem przekonany co do rzetelności analizy przeprowadzonej przez Torvika. Mam dostęp do danych jednego z autorów badań z USA, więc podjąłem inicjatywę, w wyniku której przeprowadziliśmy kolejną wnikliwą analizę pozornie sprzecznych danych ankietowych z USA. Na jej podstawie stwierdziliśmy, że była ona w pełni zgodna z naszą poprzednią analizą danych norweskich. Sformułowaliśmy również wiarygodne sugestie co do tego, gdzie inni badacze mogli dokonać błędnej interpretacji danych.
Fobia społeczna to zaburzenie, które polega na odczuwaniu silnego lęku w sytuacjach, gdy osoba może być obserwowana i oceniana przez innych ludzi. Schorzenie to utrudnia normalne funkcjonowanie i prowadzi do stopniowego izolowania się od innych i wycofywania z życia społecznego. Do objawów fobii społecznej należą m.in. czerwienienie się, drżenie rąk, parcie na mocz.
– Jest to dość częste zaburzenie, według oszacowań częstość jego występowania wynosi prawdopodobnie 2–9 proc., chociaż jest to trudne do oszacowania. Fobia społeczna jest częściej spotykana w USA niż w większości krajów europejskich. Średni wiek pojawienia się zaburzenia to 10–13 lat, rzadko pojawia się po ukończeniu 25. roku życia – wyjaśnia Tom Rosenström. – Jeśli zaburzenie wystąpiło, podstawową metodą leczenia jest terapia poznawczo-behawioralna. Jest ona ukierunkowana na nieracjonalne przekonania pacjenta oraz na objawy, może również obejmować takie elementy jak edukacja psychologiczna i ćwiczenia polegające na wystawieniu na bodziec wywołujący lęk. Aby zapobiegać fobii społecznej, należy zwalczać zjawisko zastraszania i negatywne doświadczenia społeczne, które mogą u niektórych osób wywołać taki stan.
Według naukowca badanie jest ważne, bo wskazuje argumenty za leczeniem fobii społecznej nawet u osób, które nie domagają się lub nie chcą takiego leczenia.
– Mamy dziś ewidentne potwierdzenie, że fobia społeczna jest czynnikiem ryzyka choroby alkoholowej. Chociaż to ryzyko może nie być wyjątkowo wysokie w ujęciu ilościowym, zdecydowanie ono istnieje. Z kolei związek między innymi zaburzeniami lękowymi i chorobą alkoholową można obalić – nie ma podobnego związku przyczynowego potwierdzonego w określonym czasie – podkreśla naukowiec z Uniwersytetu Helsińskiego.
Health
Wojsko rozwija systemy sztucznej inteligencji do wsparcia dowodzenia i cyberobrony. Ważna...
Most popular
Projektowane przepisy o cyberbezpieczeństwie mogą naruszać szereg unijnych przepisów. Polska naraża się na kolejne...
Nowelizacja ustawy o cyberbezpieczeństwie wciąż nie uwzględnia wielu uwag z rynku. Chińskie firmy nadal...
Rynek innowacji w edukacji znacząco zyskał w trakcie pandemii. Coraz więcej polskich start-upów wychodzi...
Polska zacieśnia współpracę z Japonią. Tamtejszy rynek stwarza polskim firmom szerokie perspektywy
W polsko-japońskich relacjach widać w ostatnich miesiącach kroki zmierzające do zacieśnienia współpracy gospodarczej, nie tylko w obszarze nowoczesnych technologii. Dla tamtejszych firm Polska już w tej chwili jest jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków w Europie, co odzwierciedla m.in. rosnąca wartość inwestycji bezpośrednich. – Z drugiej strony polskie firmy też powinny się zainteresować rynkiem japońskim – mówi Mihoe Sano, ambasadorka Venture Café Warsaw. Jego zaletą jest m.in. wielkość, spora chłonność, duża siła nabywcza 125 mln konsumentów oraz stabilne otoczenie prawne. Z drugiej strony przedsiębiorstwa zainteresowane japońskim rynkiem muszą się liczyć z faktem, że panuje na nim duża konkurencja, a dominują produkty o wyrobionej, silnej marce, ponieważ tamtejsi konsumenci są dość nieufni wobec nowości.
Polska zacieśnia współpracę gospodarczą z Japonią. Na początku lipca premier Japonii Fumio Kishida odwiedził nasz kraj w drodze na szczyt NATO w Wilnie i spotkał się z premierem Mateuszem Morawieckim, z którym rozmawiał m.in. o intensyfikacji współpracy w sektorze zaawansowanych technologii, cyberbezpieczeństwa i elektroniki. Natomiast dwa miesiące temu, na początku maja br., minister rozwoju i technologii Waldemar Buda rozmawiał z ministrem gospodarki, handlu i przemysłu Japonii, Yasutoshi Nishimurą, a w trakcie spotkania zapadła decyzja o ustanowieniu dwustronnych konsultacji gospodarczych. Towarzyszyło mu również podpisanie porozumień o współpracy pomiędzy polskimi i japońskimi instytucjami wsparcia przedsiębiorczości.
– Japońskie firmy są i zarazem nie są zainteresowane polskim rynkiem – mówi agencji Newseria Biznes Mihoe Sano, mieszkająca w Polsce japońska dziennikarka i ekspertka ds. PR, ambasadorka Venture Café Warsaw. – Według badania przeprowadzonego przez JETRO japońskie przedsiębiorstwa, które prowadzą już działalność w Europie, są bardzo zainteresowane sprzedażą swoich produktów i usług na rynku polskim. Z drugiej strony firmy działające w Japonii generalnie nie podzielają tego zainteresowania. Być może to jeszcze przed nimi.
Według badania Japońskiej Organizacji Handlu Zagranicznego (JETRO) dotyczącego japońskich firm w Europie w ostatnich kilku latach Polska zajmuje jedno z czołowych miejsc na liście najbardziej atrakcyjnych dla nich rynków europejskich. Tym, co przesądza o tej atrakcyjności, jest m.in. fakt, że Polska to największy rynek w Europie Środkowo-Wschodniej, z dużą dostępnością wysoko wykwalifikowanej siły roboczej.
Zaangażowanie japońskich firm w Polsce jest widoczne od lat. Na tutejszym rynku działa obecnie 356 przedsiębiorstw z tego kraju, w tym 113 produkcyjnych, które tworzą ok. 53 tys. miejsc pracy. Są wśród nich największe japońskie grupy kapitałowe takie jak Mitsui, Mitsubishi, Sumitomo, Toyota, NSK, Bridgestone, Itochu, AGC Glass i Pilkington (NSG Group).
Japonia jest też dla Polski ważnym partnerem gospodarczym w Azji, zarówno z punktu widzenia współpracy inwestycyjnej, jak i wymiany handlowej. W ostatnich latach widoczny jest dynamiczny wzrost obrotów handlowych, które w 2022 roku osiągnęły najwyższą wartość w historii - prawie 6,5 mld dol. Dane NBP pokazują z kolei, że Japonia jest jednym z czołowych inwestorów pozaeuropejskich na polskim rynku (trzecie miejsce po Republice Korei i USA). Jednym z ostatnich przykładów japońskiego zaangażowania kapitałowego jest inwestycja firmy Daikin w fabrykę pomp ciepła w Ksawerowie koło Łodzi, jedna z największych inwestycji zagranicznej firmy w Polsce w ostatnich latach.
– Myślę, że polskie firmy powinny też zainteresować się rynkiem japońskim, ponieważ ludność naszego kraju jest bardzo liczna i przekracza 120 mln – mówi ekspertka.
Według danych PAIH Japonia to trzecia pod względem wielkości PKB gospodarka świata, w której prym wiodą m.in. przemysł motoryzacyjny, elektroniczny, maszynowy, farmaceutyczny i chemiczny. Pod względem wartości Japonia to również jeden z największych na świecie rynków kosmetycznych. Dzięki firmom takim jak m.in. Sony, Panasonic, Fujitsu, Canon czy Toshiba tamtejsza gospodarka jest znana jako lider nowoczesnych technologii, który stawia też coraz mocniejszy akcent na wsparcie start-upów.
– W zeszłym roku premier Kishida ogłosił, że 2022 rok jest w Japonii pierwszym rokiem wsparcia start-upów. Od tego czasu japońskie firmy mogą korzystać z wielu programów innowacji prowadzonych przez rząd – mówi Mihoe Sano.
Jak wskazuje PAIH, zaletą japońskiego rynku jest jego wielkość, duża chłonność i duża siła nabywcza tamtejszych konsumentów, a także stabilne otoczenie prawne, finansowe i biznesowe oraz wydajna administracja. Polskie firmy mogą upatrywać dla siebie szans m.in. w branży gier komputerowych, telemedycyny i w branży spożywczej. Co ciekawe niezmiennie od lat dużą popularnością w Japonii cieszy się polski puch gęsi i kaczy, ceramika oraz mocne alkohole.
Polskie przedsiębiorstwa, które chciałyby próbować swoich sił na japońskim rynku, muszą jednak liczyć się z faktem, że panuje na nim bardzo duża krajowa i zagraniczna konkurencja, a dominują produkty o wyrobionej, silnej marce, ponieważ japońscy konsumenci są dość nieufni wobec nowości. Minusem są również czasochłonne procesy negocjacyjne i decyzyjne, bariery kulturowe oraz restrykcyjne wymogi jakościowe w odniesieniu do nowych towarów wprowadzanych na japoński rynek. Dobrą okazją do zapoznania się z nim dla rodzimych firm mogą się okazać zbliżające się targi World Expo w Osace w 2025 roku.
– Żaden rynek eksportowy nie jest łatwy, ale nie sądzę, żeby rynek japoński był sam w sobie szczególnie trudny. Problem polega na braku informacji, który utrudnia sprawę, ale najważniejszy jest początek. Japończycy są na ogół nieśmiali, trudno jest do nich dotrzeć, ale po przełamaniu początkowej rezerwy współpraca będzie przebiegać bardziej stabilnie – mówi dziennikarka. – Pewną różnicę stanowią kwestie prawne i regulacyjne, które trudno zrozumieć, czasami jest to wręcz niemożliwe. Duża firma może zatrudnić dobrego prawnika lub księgowego, ale dla małych przedsiębiorstw może być to jednak trudniejsze.
Wyzwań i szans związanych z ekspansją na japoński rynek dotyczył warsztat, który Mihoe Sano poprowadziła podczas jednego z Thursday Gathering. To cykliczna impreza, która co czwartek z inicjatywy Fundacji Venture Café Warsaw i jej partnerów przyciąga do warszawskiego Varso społeczność innowatorów. Stanowi dobrą okazję do wymiany wiedzy, doświadczeń i nawiązywania kontaktów w swobodnej atmosferze.
Sport news
Ruszyła największa elektrownia gazowa w Polsce. Dostarczy energię dla ok. 3 mln gospodarstw
Wycieki i utrata danych kosztują firmy coraz więcej. Stosowane zabezpieczenia są niewystarczające
Polscy studenci tworzą innowacje o światowym potencjale. Pracują nad dronem badającym lodowce czy diagnostyką...
Innowacyjne metody diagnozowania guzów mózgu z ludzkich łez, dron pozwalający prognozować skutki zmian klimatu na podstawie kondycji lodowców czy system czujników zapobiegający zespołowi nagłej śmierci łóżeczkowej u noworodków – to przykłady projektów realizowanych przez młodych naukowców, które zostały zgłoszone do II edycji programu Talenty Jutra. Jury wyłoniło spośród nich 23 innowacje o największym potencjale. Grant w wysokości 25 tys. zł ma pozwolić młodym naukowcom na kontynuację bądź rozszerzenie badań lub udoskonalenie swojego wynalazku. – To są młodzi ludzie, którzy mogą zmienić oblicze polskiej nauki – mówi Zuzanna Piasecka, prezes Fundacji Empiria i Wiedza, inicjatora konkursu.
– W naszym programie grantowym wspieramy młodych ludzi i finansujemy ich projekty. To są innowacje, projekty, które mogą pozwolić nam na przykład wynaleźć lek na glejaka albo na podstawie badania z łzy oka określić stadium tego raka, nie wykonując tomografu komputerowego. Takie badania wymagają finansowania – mówi agencji Newseria Biznes Zuzanna Piasecka.
Talenty Jutra to konkurs skierowany do młodych badaczy, naukowców i wynalazców, którzy są dopiero na początku swojej ścieżki naukowo-badawczej, ale już realizują innowacyjne projekty w dziedzinach nauk ścisłych i medycynie. Wśród problemów, nad których rozwiązaniem pracują młodzi polscy badacze, są nowotwory. Jeden z takich projektów dotyczy diagnostyki i rozróżniania guzów mózgu: konkretnie glejaka i oponiaka, które rocznie diagnozuje się u ok. 3 tys. Polaków. Obecnie nie ma metody wczesnej diagnostyki tej wysoce śmiertelnej grupy nowotworów.
– Mój projekt polega na tym, aby móc rozróżniać te guzy mózgu w oparciu o badanie warstwy mucynowej w ludzkich łzach poprzez efekt laserowania i barwienie tych mucyn tioflawiną T – wyjaśnia Ewelina Jałonicka, studentka piątego roku kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, uczestniczka konkursu.
Co istotne, możliwość małoinwazyjnego pobierania łez (tzw. paskami Schirmera) daje realne szanse na to, aby opisana metoda stała się pierwszym, powszechnym testem neuroonkologicznym na świecie.
Jednym z wynalazków, który znalazł się w finale II edycji programu grantowego Talenty Jutra, był arktyczny dron, który może pomóc w prognozowaniu skutków zmian klimatycznych i topnienia lodowców. Innowacja tego rozwiązania polega na połączeniu autonomicznego lotu drona i bezinwazyjnych pomiarów wysokości śniegu.
– Projekt Singo, zgłoszony do konkursu Talenty Jutra, dotyczy budowy drona arktycznego, który mierzy wysokość warstwy śniegu w lodowcach. To pozwala m.in. obliczyć, ile wody znajduje się w tym lodowcu, i przewidzieć, jak będzie się kształtował poziom mórz i oceanów. Budujemy tego drona w oparciu o bezinwazyjne metody pomiarów, tzn. używamy radaru i sonaru. Dzięki temu naukowcy nie będą musieli już ręcznie mierzyć warstwy śniegu, jak robią to teraz, czyli po prostu kopiąc trzy–czterometrowy dół, w którym badają próbki. Zamiast tego dron będzie mógł przelecieć nad lodowcem i zmierzyć wysokość tej warstwy – wyjaśnia Robert Miśkiewicz, lider projektu Singo, finalista konkursu.
Nagrodą w konkursie Talenty Jutra jest grant w wysokości 25 tys. zł, który ma pozwolić młodym badaczom na kontynuację bądź rozszerzenie obszaru tych badań lub udoskonalenie swojego wynalazku. W II edycji przyznano 23 takie nagrody. Jednym z nagrodzonych projektów został system ikoko do monitorowania czynności życiowych noworodka podczas snu, bazujący na sieci neuronowej.
– Jest to kompleksowy zestaw czujników, który śledzi sygnały życiowe noworodka przebywającego w łóżeczku. Bazując na sieci neuronowej, jest w stanie określić, czy nie występuje zagrożenie wystąpienia SIDS, czyli zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej – mówi Julia Wilk, studentka Politechniki Warszawskiej, laureatka.
System wykorzystuje matę naciskową i opaskę na nadgarstek, śledząc temperaturę, tętno, natlenienie krwi i ruchy oddechowe. Dzięki procedurom dopasowania system ocenia ryzyko niebezpiecznych zdarzeń, alarmując przy wykryciu anomalii.
– Finansowanie zdobyte w Talentach Jutra chcę przeznaczyć na rozwinięcie designu tego systemu, żeby czujniki były w technologii wearable i żeby można było w ergonomiczny sposób założyć je dziecku. Pozwoli to też rozwijać technologię sieci neuronowych, tak aby zmniejszać ryzyko wystąpienia np. fałszywego alarmu generowanego przez system. Chcę też zaprezentować swoje rozwiązanie na wydarzeniu promującym innowacyjne technologie – nie tylko po to, żeby je zareklamować, ale też zwiększyć świadomość na temat problemu, który rozwiązuję – podkreśla autorka projektu ikoko.
Wśród nagrodzonych projektów są także: rakietowa platforma do badań aerodynamicznych w warunkach wysokich przeciążeń, znaczenie mikroRNA w diagnostyce pacjentów cierpiących na migreny, wykorzystanie grzybów endofitycznych w terapii raka skóry, biodegradowalne implanty do regeneracji kości gąbczastej czy bioługowanie telluru z paneli fotowoltaicznych jako element górnictwa miejskiego.
– Talenty Jutra to przede wszystkim program grantowy dla studentów między 19. a 25. rokiem życia. To są młodzi ludzie, którzy już pracują w jakichś instytutach badawczych, robią swoje projekty autorskie albo są częścią jakiegoś większego projektu. Zależy nam na tym, żeby oni mieli szansę się rozwijać i wdrażać te rozwiązania, które mają szansę zmienić oblicze polskiej nauki – mówi Zuzanna Piasecka. – Jednocześnie potrzeba też całego, dużego sztabu mentorów w postaci profesorów i ludzi biznesu, którzy tych młodych poprowadzą i powiedzą im, czy to jest właściwy kierunek, czy takie badania są już robione na świecie, czy to nie są przepalone pieniądze, pokażą, jak te badania się robi i jak zdobywa się granty.
Powołana przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) Fundacja Empiria i Wiedza w tym roku nagrodziła młodych, obiecujących badaczy już po raz drugi. Zwycięzców wyłoniło jury składające się z naukowców reprezentujących różne dyscypliny oraz różne uczelnie i instytuty badawcze z całej Polski. Finaliści reprezentowali różne kategorie: nauki biologiczne, nauki fizyczne i biotechnologię, informatykę i nauki inżynieryjno-techniczne, medycynę i nauki o zdrowiu, nauki chemiczne oraz nauki o Ziemi i środowisku, a także projekty dyscyplinarne w zakresie 3W (czyli woda, wodór, węgiel).



















![Projektowane przepisy o cyberbezpieczeństwie mogą naruszać szereg unijnych przepisów. Polska naraża się na kolejne procesy przed TSUE [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2021/10/sad-prawo_1-150x150.png)














![Wbudowane usługi finansowe coraz popularniejsze w Polsce. Teraz ułatwią transakcje w branży moto [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2026/02/foto-324x160.jpeg)


