World news
Polsce i Europie grozi stagflacja. To czas na zachęcanie firm do...
Travel guides
Tech
Część chorych z rakiem prostaty wciąż jest w Polsce leczonych metodami...
Health
Komornicy sądowi jako pierwsi wprowadzają system e-Doręczeń. Docelowo dostęp do wszystkich...
Most popular
Mazowieckie lotniska będą mogły wkrótce obsłużyć 40 mln pasażerów rocznie. Trwają przygotowania do modernizacji...
Awaria CrowdStrike’a miała podobne skutki jak potencjalny cyberatak. Uzależnienie od technologii to ryzyko wyłączenia...
Ułatwienia dla Ukraińców otwierających firmy w Polsce. Mogą liczyć na wsparcie także przy relokacji...
Polskie firmy z szansą na zdobycie azjatyckich rynków. Mogą otrzymać wsparcie na promocję podczas...
Sport news
Interfejs mózg–komputer będzie testowany na ludziach jeszcze w tym roku. Technologii towarzyszą jednak wątpliwości...
Polacy podzieleni w kwestii zaufania i akceptacji dla sztucznej inteligencji. Zdecydowana większość obawia się...
Sztuczna inteligencja była w ciągu ostatniego roku pojęciem odmienianym przez wszystkie przypadki, głównie za sprawą premiery ChatGPT. Medialna wrzawa, jaka temu towarzyszyła, osłabiła jednak zaufanie Polaków do AI i ich otwartość na nowe technologie. Z badań przeprowadzonych przez Fundację Digital Poland wynika, że obecnie Polacy są w tej kwestii mocno spolaryzowani – 24 proc. widzi więcej korzyści niż ryzyk związanych z AI, a 27 proc. ma odmienne zdanie. Średnio co czwarty opowiada się za wstrzymaniem dalszych prac nad tą technologią, a 33 proc. popiera ich kontynuację. Z kolei w kwestii zaufania 1/3 Polaków jest skłonna podzielić się z AI informacjami na swój temat, podczas gdy taki sam odsetek badanych jest nieufny wobec AI i nie udostępniłby swoich danych algorytmom.
– W ubiegłym roku pojawił się ChatGPT OpenAI, a w tej chwili to zresztą niejedyny przedstawiciel generatywnej sztucznej inteligencji, bo na rynku są już również Google Bard czy Midjourney. Zrobiła się wokół tego medialna wrzawa, pojawiło się wiele kontrowersji, co spowodowało, że pozytywne nastawienie do sztucznej inteligencji spadło. Wzrosły z kolei obawy o utratę miejsc pracy w wyniku rozwoju AI – mówi Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland.
Nowa, piąta edycja raportu „Technologia w służbie społeczeństwu. Czy Polacy zostaną społeczeństwem 5.0?” – opracowanego z okazji piątej edycji Digital Festival przez fundację Digital Poland, GfK Polonia i T-Mobile Polska – pokazuje, że medialny szum wokół sztucznej inteligencji, jaki powstał po premierze ChatuGPT, zmniejszył zaufanie i otwartość Polaków na nowe technologie. Odsetek optymistów spadł z 63 proc. w ubiegłym roku do 56 proc. obecnie. Znacznie przybyło za to sceptyków nowych technologii (wzrost o ponad 100 proc. r/r, do 23 proc.), którzy postrzegają je jako skomplikowane, zbędne czy wręcz szkodliwe. Aż 64 proc. badanych uważa też, że technologia tworzy sztuczny świat, a 54 proc. obawia się, że rozwój robotyki i sztucznej inteligencji okaże się zagrożeniem dla miejsc pracy. Mimo to wśród badanych ciągle jest więcej optymistów (56 proc.) niż sceptyków (23 proc.) nowych technologii i cyfryzacji.
– 55 proc. Polaków wie, czym jest sztuczna inteligencja, a 45 proc. tego nie wie – mówi Piotr Mieczkowski. – My przeprowadziliśmy taki test, pokazując im 12 różnych zastosowań sztucznej inteligencji, od typowych, jak np. wirtualny chatbot, po nieoczywiste dla ludzi. I okazało się, że większość z nich rozumie sztuczną inteligencję przez pryzmat robotyzacji, przez pryzmat czegoś namacalnego, a nie przez pryzmat algorytmów, które np. podpowiadają nam film na jakiejś popularnej platformie streamingowej.
Z terminem „sztuczna inteligencja” ogółem zetknęło się aż 88 proc. Polaków. Większość zadeklarowała też, że korzystała z przynajmniej jednego rozwiązania bazującego na AI, z których najczęściej wymieniane były: tłumaczenie tekstów (49 proc.), chatbot w obsłudze klienta (47 proc.) i wirtualni asystenci (41 proc.).
Co ciekawe po podaniu oficjalnej definicji sztucznej inteligencji przygotowanej przez kraje OECD i zapisanej w projekcie unijnego rozporządzenia AI Act liczba osób deklarujących znajomość pojęcia i wykorzystanie rozwiązań AI spadła już jednak do 56 proc. Natomiast ujęty w badaniu, szczegółowy test wiedzy o AI pokazał, że polskie społeczeństwo poprawnie rozpoznaje jej najpopularniejsze zastosowania i ma świadomość wykorzystania sztucznej inteligencji w narzędziach takich jak wirtualni asystenci (88 proc.), chatboty (77 proc.) czy maszynowe tłumaczenie dokumentów (65 proc.). Większość nie ma jednak świadomości wykorzystywania AI w zastosowaniach takich jak filtry antyspamowe czy prognoza pogody. Pokazuje to, że Polacy nie kojarzą AI z algorytmami, ale głównie z robotyką.
– Jeśli chodzi o postrzeganie sztucznej inteligencji i emocje, jakie temu towarzyszą, to w przypadku aż 85 proc. badanych są one pozytywne, to jest tolerancja i akceptacja. Natomiast na drugim biegunie jest 15 proc. badanych, którzy mocno się sprzeciwiają (4%) lub nie pochwalają rozwoju sztucznej inteligencji – mówi dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland.
Jak wskazuje, polskie społeczeństwo jest dużo bardziej spolaryzowane w opiniach dotyczących bilansu korzyści i ryzyk związanych ze sztuczną inteligencją. 24 proc. badanych widzi więcej korzyści niż ryzyk, z kolei 27 proc. ma odmienne zdanie, a aż 35 proc. uważa, że ten bilans jest rozłożony równomiernie.
– W ramach badania przeprowadziliśmy eksperyment i pokazaliśmy badanym 10 wyzwań, które dotkną minimum 10 proc. ludzkości w ciągu nadchodzących 10 lat. To są znaczące wydarzenia globalne, takie jak ekstremalne zjawiska pogodowe, klęski żywiołowe, kryzys wodny, wojna czy ataki terrorystyczne na dużą skalę. Dwa spośród tych wyzwań to były szkodliwe konsekwencje sztucznej inteligencji. I okazało się, że tylko 15 proc. Polaków uważa, iż w ciągu 10 lat czeka nas eksterminacja przez sztuczną inteligencję. Natomiast 47 proc. uważa, że prędzej będą temu winne inne, poważne kryzysy, jak np. klęski żywiołowe. I to pokazuje, że choć media – zwłaszcza te nastawione na kliki – lubią mówić o czarnych scenariuszach, to kiedy przychodzi do realnego zestawienia tych prawdopodobnych ryzyk, to scenariusz a la „Terminator 2” jest na samym dole tej listy – mówi Piotr Mieczkowski.
Jak wynika z nowego raportu Fundacji Digital Poland, główne obawy Polaków związane z AI dotyczą niewiadomych w zakresie jej rozwoju (64 proc.) oraz gromadzenia zbyt wielu danych przez produkty i usługi bazujące na sztucznej inteligencji. Średnio czterech na 10 Polaków uważa też, że AI zlikwiduje więcej miejsc pracy, niż ich stworzy. Przeciwnego zdania jest jedynie 18 proc. badanych – w większości osób młodych, z dużych ośrodków i posiadających większą wiedzę na temat narzędzi sztucznej inteligencji.
– Polacy faktycznie obawiają się wpływu AI na rynek pracy – mówi dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland. – Inny wniosek z badania tego wpływu na rynek pracy jest taki, że większość Polaków nie chce też całkowicie polegać na algorytmach.
Kwestią, w której Polacy są dużo bardziej podzieleni, okazało się zaufanie do AI. Z raportu wynika, że 1/3 respondentów jest skłonna zaufać sztucznej inteligencji lub podzielić się z nią informacjami. Z drugiej strony taki sam odsetek badanych jest nieufny wobec AI i nie udostępniłby swoich danych algorytmom.
Głównym czynnikiem, który mógłby zwiększyć poziom społecznego zaufania, okazał się szerszy nadzór człowieka nad rozwojem systemów AI, na który wskazało 40 proc. badanych. Średnio czterech na 10 Polaków chce również lepszego uregulowania prawnego tego obszaru. Co więcej prawie połowa jest za tym, aby Unia Europejska – w tym Polska – w znaczącym stopniu regulowała rozwój i korzystanie z AI, nawet kosztem przegrania technologicznego wyścigu z USA i Chinami.
– Polacy w ogóle we wszelkich naszych badaniach potwierdzają, że bardzo ważna jest prywatność i nadzór człowieka nad sztuczną inteligencją, to jest praktycznie numer jeden. Jeśli powiemy, że za danym narzędziem AI stoi człowiek, który je nadzoruje, to nagle akceptacja rośnie praktycznie o połowę – mówi Piotr Mieczkowski.
Raport opracowany przez Fundację Digital Poland pokazuje również, że Polacy zdają sobie sprawę z tego, iż sztuczna inteligencja jest technologią przyszłości. Prawie 1/3 badanych uważa, że AI już w tej chwili przeobraża gospodarkę, społeczeństwo i rynek pracy. Kolejne 43 proc. uważa, że rozwój AI dokona tego w perspektywie nachodzących dwóch dekad. Co ciekawe polskie społeczeństwo jest jednak podzielone również w kwestii dalszych prac nad tą technologią – 25 proc. opowiada się za ich wstrzymaniem, a 33 proc. popiera ich kontynuację.
– Mamy pole do edukacji, ponieważ akceptacja dla sztucznej inteligencji, jej rozwoju i zastosowań jest wyższa wśród osób, które mają na ten temat wiedzę. Ci, którzy tej wiedzy nie mają, częściej obawiają się niewiadomego, podchodzą z większym sceptycyzmem – mówi dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland.
Istotny jest również fakt, że Polacy dostrzegają w AI nie tylko zagrożenia, ale i szanse. Średnio czterech na 10 badanych uważa, że AI może pomóc rozwiązać wiele globalnych i krajowych problemów, jak np. niedobór lekarzy i kierowców na rynku pracy, zmiany klimatu czy konieczna transformacja energetyczna. Prawie połowa Polaków wskazała też, że rozwiązania oparte na AI już w tej chwili ułatwiają im życie.
Rosnące koszty życia powodują coraz większą presję na wzrost wynagrodzeń. Inflacja i spowolnienie gospodarcze...
Philip Morris zainwestuje w Polsce ponad miliard złotych. W krakowskiej fabryce firmy ruszy produkcja...
Philip Morris International zainwestuje ponad miliard złotych w polską gospodarkę. Koncern planuje stworzyć nowe linie produkcyjne w swojej fabryce w Krakowie, które będą produkować wkłady tytoniowe do podgrzewania w najnowszych urządzeniach firmy. Dzięki temu powstaną też nowe, wyspecjalizowane miejsca pracy. – Jesteśmy przekonani, że tradycyjne papierosy trafią w końcu do muzeum. Przyszłość należy do produktów bezdymnych – mówi Michał Mierzejewski z Philip Morris International. Amerykańska firma ma już w sumie ok. 2,5 tys. patentów związanych z technologiami bezdymnymi, pozostając branżowym liderem. Do tej pory zainwestowała w ich rozwój ponad 10,5 mld dol., część z tych inwestycji lokując w Polsce.
Branża tytoniowa od kilku lat przechodzi technologiczną rewolucję, której efektem jest stopniowy odwrót od papierosów w kierunku produkcji tzw. bezdymnych wyrobów z nikotyną. Zmianę w branży zainicjował w 2016 roku amerykański koncern Philip Morris International, do dziś pozostając jedyną firmą tytoniową, która zobowiązała się do wygaszenia produkcji papierosów.
– Podjęliśmy decyzję o ulokowaniu w Krakowie nowej linii produkcyjnej wkładów tytoniowych do podgrzewania najnowszej generacji, które będą kompatybilne z naszym urządzeniem IQOS Iluma. Inwestycja polega na wprowadzeniu do krakowskiej fabryki papierosów całkowicie nowych linii produkcyjnych i zatrudnieniu ludzi, którzy będą mieli zdolności techniczne do produkowania tak skomplikowanych i zaawansowanych technologicznie produktów – mówi agencji Newseria Biznes Michał Mierzejewski, prezes Philip Morris International na obszar Europy Północno-Wschodniej. – Ta inwestycja pochłonie ponad miliard złotych i będzie pierwszą tak nowoczesną linią produkcyjną dla nowatorskich wyrobów tytoniowych w Polsce.
Krakowska fabryka Philip Morris już dzisiaj należy do największych na świecie. Poza nią firma ma też w stolicy Małopolski własne centrum usług biznesowych, które zapewnia wsparcie dla spółek firmy w ponad 60 krajach, m.in. w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Dla amerykańskiego koncernu Polska jest strategicznym rynkiem. Od 1996 roku zainwestował tu blisko 25,5 mld zł, nie wliczając decyzji o inwestycji w fabryce w Krakowie.
– Dzisiejsza branża tytoniowa musi się transformować, a przykładem takiej transformacji jest ogłoszenie przez nas nowej inwestycji w Krakowie – mówi ekspert. – Jako pierwsi wprowadziliśmy na rynek systemy do podgrzewania tytoniu i jako firma tytoniowa zachęcamy wszystkich palaczy, żeby rzucili nałóg papierosowy. Cieszymy się też, że Philip Morris nie jest jedyną firmą, która inwestuje w przyszłość. Za naszym przykładem poszły inne firmy, które wprowadzają podobne produkty, czyli podgrzewacze tytoniu, ale także papierosy elektroniczne.
PMI radykalnie zmienia swój model biznesowy i docelowo zamierza całkowicie wygasić produkcję i sprzedaż papierosów, zastępując je produktami bezdymnymi. Przekonuje, że są one lepszą alternatywą dla pełnoletnich osób palących niż dalsze palenie papierosów. Od 2015 roku firma przeprowadziła łącznie 251 ocen toksykologicznych swoich produktów bezdymnych, 26 badań klinicznych oraz 58 badań dotyczących percepcji i zachowań konsumenckich przed wprowadzeniem produktów bezdymnych do obrotu i po nim.
– Philip Morris na przestrzeni ostatnich kilku lat podjął decyzję o inwestowaniu w przyszłość, dlatego rozpoczęliśmy kosztowne i szeroko zakrojone badania naukowe nad powodami, dla których papierosy są tak bardzo szkodliwe. W wyniku tych badań powstał produkt do podgrzewania tytoniu, następnie wiele innych produktów bezdymnych, takich jak e-papierosy czy saszetki nikotynowe. Wszystkie te produkty łączy jedna rzecz – mają w sobie nikotynę, której poszukuje palacz, ale nie dostarczają wielu szkodliwych substancji, które wydzielają tradycyjne papierosy – mówi prezes Philip Morris International na obszar Europy Północno-Wschodniej.
Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) w 2020 roku autoryzowała do sprzedaży w USA system podgrzewania tytoniu produkowany przez PMI jako „produkt tytoniowy zmodyfikowanego ryzyka” (MRTP) w zakresie ograniczenia narażenia jego użytkowników na związki szkodliwe lub potencjalnie szkodliwe w porównaniu z paleniem papierosów. W konsekwencji FDA uznała go za „produkt właściwy dla promocji zdrowia publicznego”. Stany Zjednoczone od lat stawiają na politykę minimalizacji ryzyk zdrowotnych spowodowanych paleniem. W Polsce natomiast problem palenia papierosów wciąż jest poważny i przyczynia się bezpośrednio do ok. 80 tys. zgonów rocznie.
– W Polsce jest około 8 mln palaczy, a rynek papierosów jest bardzo duży i ku naszemu zdziwieniu rośnie – mówi Michał Mierzejewski. – Jesteśmy jednak przekonani, że tradycyjne papierosy trafią do muzeum. Przewidujemy, że w niektórych krajach może to nastąpić nawet za ok. 10–15 lat. Przyszłość jest jasna, jest definiowana przez naukę i nowatorskie wyroby tytoniowe.
Według niedawnego raportu Polskiej Akademii Nauk papierosy pali 28,8 proc. dorosłych Polaków i na przestrzeni ostatnich kilku lat ten odsetek zaczął rosnąć.
Wzrost cen energii skłania firmy do wymiany oświetlenia. W niektórych sektorach odpowiada ono za...
Światowy rynek energooszczędnych technologii oświetleniowych do końca dekady zwiększy swoją wartość niemal dwukrotnie – przewidują analitycy Precedence Research. Inwestowaniu w rozwiązania efektywne energetycznie sprzyjają rosnące w szybkim tempie ceny energii. Skłania to firmy do szukania oszczędności w największych wydatkach, a koszty oświetlenia mogą stanowić nawet 80 proc. kosztów przedsiębiorstwa. Rosnące ceny energii znacząco skracają teraz okres zwrotu tego typu inwestycji.
– Na przestrzeni minionych lat możemy zaobserwować wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną, w tym również na energię wykorzystywaną do instalacji oświetleniowych. świetlną. Przykładem może być rok 2021, gdzie ten wzrost wyniósł około 9 proc. Przyczyniła się też do tego sytuacja gospodarcza, ale też pandemiczna, która wymusiła na pewnych sektorach rynku wzrost zapotrzebowania na usługi e-commerce’owe – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Innowacje Paweł Boryś, business development manager w TRILUX Polska.
Jak wskazuje ekspert branży oświetleniowej, za przykład może posłużyć popyt na powierzchnie magazynowe, który – według danych Cushman & Wakefield – wzrósł w ciągu trzech kwartałów 2022 roku o 7 proc. r/r do poziomu 5,4 mln mkw. Co kwartał przybywa na rynku 1 mln mkw. nowych powierzchni w sektorze, a to oznacza zwiększone zapotrzebowanie na oświetlenie. Ze względu na bezprecedensowy wzrost kosztów energii elektrycznej w ciągu ostatnich miesięcy przedsiębiorcy szukają oszczędności również w tym obszarze.
– Na przestrzeni ostatniego roku wzrost ten był na poziomie 400 proc. Przedsiębiorcy i indywidualni konsumenci coraz bardziej próbują uniezależnić się od dostawców poprzez rozwiązania odnawialnych źródeł energii, czy to poprzez energię słoneczną, czy poprzez energię wiatrową. Ale też szczególną uwagę zwracają na koszty energii zużywanej przez oświetlenie, które stanowią ok. 15 proc. wartości całych kosztów energii elektrycznej. Ten udział zależy od sektora, bo w powierzchniach magazynowych wynosi nawet do 80 proc. całkowitych kosztów energii – mówi Paweł Boryś. – Dużo się mówi o ograniczeniu produkcji energii z paliw kopalnych: gazu czy węgla na korzyść OZE, natomiast bardzo mało się mówi o poszanowaniu energii i o efektywnym jej wykorzystywaniu.
Jak podkreśla, to właśnie w przemyśle możliwe jest najbardziej efektywne zmniejszenie zużycia energii. I to firmy z tego sektora, zwłaszcza przemysłu produkcyjnego, najczęściej decydują się na inwestycje w modernizację oświetlenia i innych instalacji elektrycznych.
– Przykładem mogą być ponownie przestrzenie magazynowe, gdzie osiągnęliśmy oszczędności zużycia energii na poziomie 80 proc. przy pracy przedsiębiorstwa 24 godziny na dobę – mówi ekspert firmy TRILUX.
Tego typu rozwiązania zostały zastosowane przez TRILUX w krakowskim biurowcu V.Offices. Firma dostarczyła do niego ponad 1,5 tys. opraw do oświetlenia zewnętrznego i wewnętrznego. Do zwiększenia efektywności energetycznej przyczynia się nie tylko wysoka wydajność nowych lamp opraw, lecz także system zarządzania nimi. Sterowanie oświetleniem w częściach wspólnych połączone jest z czujnikami ruchu. Oświetlenie zewnętrzne opiera się na czujnikach zmierzchowych, ograniczających do minimum zanieczyszczenie światłem. Co więcej, oświetlenie zostało zintegrowane z elektrozaworami w toaletach. W przypadku braku oświetlenia odcinany jest całkowity dopływ wody.
– Stosujemy rozwiązania, które jak najmniej ingerują w infrastrukturę elektryczną istniejącą w obiekcie, nawet do tego stopnia, że nie przerywamy cyklu produkcyjnego czy cyklu życia obiektu, wykonujemy po prostu te prace w godzinach nocnych czy w przerwach technologicznych danego przedsiębiorstwa – mówi Paweł Boryś.
Wysoka dynamika wzrostu cen energii, niekorzystna z punktu widzenia kosztów utrzymania budynków, korzystnie wpływa na stopę zwrotu inwestycji. Oszczędności, wynikające z ograniczenia zużycia energii w poszczególnych okresach rozliczeniowych, będą bowiem rosły wraz ze wzrostem stawek.
– Poprzez nieustający wzrost ceny energii te oszczędności stają się coraz większe i czas zwrotu staje się coraz krótszy – podkreśla business development manager w TRILUX Polska. – Zwrot inwestycji w zależności od stosowanej aplikacji i od segmentu rynku możemy szacować na tę chwilę przy obecnych stawkach kosztu energii nawet poniżej roku. Pracujemy obecnie nad projektem, gdzie obiekt funkcjonuje w trzyzmianowej formule pracy, czyli 24 godziny na dobę, przez 360 dni w roku, i okres zwrotu na tej inwestycji wynosi dziewięć miesięcy.
Firmy, które mimo to nie mogą pozwolić sobie na dużą inwestycję w modernizację systemów oświetleniowych, mogą skorzystać z formuły Light as a Service opartej na idei współdzielenia. W tej usłudze koszt projektu, instalacji i utrzymania LED-owego oświetlenia ponosi dostawca, pozostając teoretycznie jego właścicielem, a klient płaci miesięczny abonament za użytkowanie, określony na podstawie planowanego czasu wykorzystania instalacji. Z danych TRILUX wynika, że większość firm, która korzysta z tego modelu, po okresie wynajmu decyduje się na zakup instalacji. Drugą opcją jest odnowienie umowy i wymiana instalacji na nową. Co istotne, w takim modelu dostawca instalacji zajmuje się także utylizacją i recyklingiem starych opraw oświetleniowych.
Według Precedence Research światowy rynek energooszczędnych technologii oświetleniowych zamknie 2022 rok z przychodami przekraczającymi poziom 216 mld dol. Do 2030 roku wartość rynku przekroczy 406 mld dol.




![Wbudowane usługi finansowe coraz popularniejsze w Polsce. Teraz ułatwią transakcje w branży moto [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2026/02/foto-265x198.jpeg)












![Powstanie superkombinezon przyszłości. Ochroni przed wszelkimi wirusami i zagrożeniami chemicznymi żołnierzy czy medyków [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2021/04/pandemia-zdj1_4-100x70.jpg)















![Wbudowane usługi finansowe coraz popularniejsze w Polsce. Teraz ułatwią transakcje w branży moto [DEPESZA]](https://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2026/02/foto-324x160.jpeg)




