Budowa sieci ładowania elektryków znacząco przyspieszy. W życie wchodzą nowe unijne przepisy
Europie nie udaje się dogonić USA i Chin w rozwoju sztucznej inteligencji. Nie wykorzystujemy...
Klimat i energetyka zdominowały dyskusje przed wyborami samorządowymi. Wyborcy oczekują zielonych zmian i taniej...
Polska chce zachęcić do testowania pojazdów autonomicznych na naszych drogach. Powstaje baza scenariuszy do...
Dzieci i młodzież potrzebują wiedzy o wpływie sztucznej inteligencji na ich życie. Rusza bezpłatny...
Transport szuka alternatywy dla paliw kopalnych. Najbardziej perspektywiczny jest wodór, a rozwój biopaliw przebiega...
Od stycznia zmiana na stacjach paliw. Kierowcy muszą sprawdzić, czy mogą tankować nowy rodzaj...
Coraz więcej inicjatyw na rzecz zmniejszenia zanieczyszczenia plastikiem. Branża opakowaniowa szuka alternatyw dla tego...
Odpady opakowaniowe stanowią potężny problem dla środowiska, a ich ilość rośnie wraz ze wzrostem konsumpcji oraz popularności internetowego handlu. Na walkę z problematycznym plastikiem i odpadami opakowaniowymi z tworzyw sztucznych nakierowanych jest jednak coraz więcej inicjatyw na forum UE i ONZ, w tym m.in. unijna dyrektywa w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR), która ma przybliżyć kraje członkowskie do wdrożenia GOZ, czy porozumienie End Plastic Pollution, sygnowane przez 175 państw świata. Rośnie również świadomość samych konsumentów, którzy przykładają coraz większą wagę do aspektów związanych z ekologią. Wszystko to skłania producentów do coraz większej odpowiedzialności za opakowania wprowadzane na rynek i szukania innowacyjnych, bardziej przyjaznych dla środowiska rozwiązań.
– Potrzebujemy radykalnej zmiany w podejściu do opakowań, bo stanowią one źródło ogromnego zanieczyszczenia. To jest zresztą nie tylko kwestia zanieczyszczenia środowiska opakowaniami, których jako konsumenci używaliśmy przykładowo przez 20 sekund, ale też produkcji ogromnej ilości tworzyw sztucznych, której moglibyśmy uniknąć – mówi agencji Newseria Biznes Maria Andrzejewska, dyrektorka generalna UNEP/GRID-Warszawa. – Często podnoszony jest argument, że dzięki dużej ilości opakowań możemy zmniejszyć straty żywności. Patrząc na statystyki, mimo wzrostu ilości opakowań te straty żywności ciągle są na poziomie bardzo wysokim, około 30 proc.
Zanieczyszczenie plastikiem jest w tej chwili jednym z największych problemów środowiskowych. Jak podaje WWF, w ciągu ostatnich 65 lat produkcja tego surowca wzrosła z 2 mln t do 348 mln t rocznie (z czego ok. 58 mln t przypada na Europę). Każdego roku ponad 8 mln t plastiku trafia do mórz i oceanów – to tak, jakby co minutę wrzucać do wody całą śmieciarkę odpadów. Około połowy z nich stanowią produkty i opakowania jednorazowego użytku.
– W ten sposób nie tylko zanieczyszczamy morza i oceany, ale też wytwarzamy coraz więcej gazów cieplarnianych, wpływając na zmianę klimatu. A jednocześnie niszczymy środowisko przyrodnicze, bo chyba każdy z nas miał już do czynienia z obrazami zwierząt, które zginęły po zetknięciu się z plastikowymi odpadami – mówi Maria Andrzejewska.
Jak podaje WWF, ok. 40 proc. całkowitej produkcji plastiku przypada na opakowania. Według danych GUS na polski rynek wprowadzono w 2020 roku aż 6,5 mln ton opakowań i ta liczba stale rośnie. Przeciętny Europejczyk wytwarza rocznie ponad 188 kg odpadów opakowaniowych, ale statystyki pokazują, że w latach 2009–2019 ilość wytwarzanych odpadów opakowaniowych na terenie UE wzrosła o ponad 1/5, przy czym w największym stopniu (o 26,4 proc.) wzrosła właśnie ilość odpadów opakowaniowych z plastiku. Do 2030 roku spodziewane są dalsze wzrosty – do poziomu 209 kg na osobę.
Coraz większa świadomość środowiskowa konsumentów, jak i unijne regulacje – w tym m.in. przyjęty w 2018 roku tzw. pakiet odpadowy, który ma przybliżyć państwa UE do wdrożenia gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ) – skłaniają jednak producentów do coraz większej odpowiedzialności za opakowania wprowadzane na rynek i szukania nowych, bardziej przyjaznych dla środowiska rozwiązań.
– Motorem innowacji w obszarze opakowań jest z pewnością coraz większa świadomość społeczeństwa i regulatorów, związana z ogromną ilością mikroplastików, które znajdują się w środowisku i wpływają na nasze zdrowie, a także rosnąca świadomość postępujących zmian klimatu, które są nierozerwalnie powiązane ze zbyt dużą produkcją i konsumpcją opakowań – mówi dr inż. Agnieszka Sznyk z Instytutu Innowacji i Odpowiedzialnego Rozwoju. – Obecnie na poziomie Komisji Europejskiej są dyskutowane i wprowadzane nowe rozwiązania prawne, które mają skłonić producentów do zmiany surowca, z którego wytwarzane są opakowania.
UE jest w tej chwili bliska uzgodnienia kształtu nowelizacji dyrektywy PPWR – Packaging and Packaging Waste Regulation, która ma przede wszystkim ograniczyć ilość odpadów opakowaniowych i jeszcze bardziej przybliżyć kraje członkowskie do wdrożenia GOZ. Europarlament proponuje wyznaczenie szczegółowych celów redukcji odpadów opakowaniowych z tworzyw sztucznych (do 10 proc. do 2030 roku, 15 proc. pięć lat później i 20 proc. do 2040 roku).
– Ważnym surowcem w produkcji opakowań jest papier. Sam jego charakter sprzyja wykorzystaniu go w obiegu zamkniętym – można go produkować, odzyskiwać i wykorzystywać ponownie. W tej chwili ok. 82 proc. materiałów takich jak papier czy tektura falista pochodzi z recyklingu, dzięki czemu powstaje system obiegu zamkniętego, który pozwala na ponowne wykorzystanie surowców bez zanieczyszczania środowiska – mówi Reinier Schlatmann, prezes zarządu DS Smith w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
– W tej chwili w opakowaniach pojawia się bardzo dużo nowych rozwiązań, innowacyjnych technologii, materiałów. To nie musi być tylko plastik, ale przede wszystkim materiały oparte na biomateriale, na różnego rodzaju bioodpadach, które zostają z naszej kuchni czy restauracji, ponieważ technologie pozwalają na przekształcenie tego rodzaju surowca, biomasy w opakowania. Jednym z przykładów są fusy z kawy, z której możemy produkować również opakowania i coraz więcej tego typu rozwiązań pojawia się na rynku. Również możemy wykorzystać grzybnię i już teraz są firmy, które ją produkują, a następnie przekształcają w różnego rodzaju surowce do produkcji tekstyliów czy właśnie opakowań – tłumaczy Agnieszka Sznyk.
Także DS Smith, jeden z największych producentów ekologicznych opakowań, w ramach swojego wartego ok. 100 mln funtów planu badań i rozwoju poszukuje coraz nowszych rozwiązań, które zastąpią tworzywa sztuczne w produkcji opakowań. Są wśród nich m.in. słoma, łupiny kakaowe, wodorosty, odpady rolnicze, a nawet stokrotki, których włókna mogą zwiększać wydajność papieru. Takie pilotażowe projekty są prowadzone m.in. ze szwedzkim The Research Institute of Sweden (RISE) W ramach strategii zrównoważonego rozwoju firma zamierza do 2025 roku wyeliminować ze sklepowych półek co najmniej miliard opakowań z tworzyw sztucznych.
– Bardzo ważne w procesie eliminowaniu plastiku i zastępowania go papierem jest przyjrzenie się całemu procesowi projektowania opakowania. Dlatego wspólnie z Ellen MacArthur Foundation stworzyliśmy wskaźniki projektowania dla obiegu zamkniętego (CDM – Circular Design Metrics), które obejmują wiele różnych aspektów, pozwalając naszym klientom ocenić, na ile stosowane przez nich opakowania są przyjazne dla środowiska – mówi Reinier Schlatmann. – Jednym z niedawnych przykładów podjęcia decyzji przez naszego klienta o zamianie opakowania na kartonowe są truskawki. Dotychczas można je było znaleźć na półce w plastikowym opakowaniu. Dzisiaj możemy zastąpić ten plastik kartonową podstawką, którą potem będzie można wykorzystać ponownie.
Prośrodowiskowy postęp w branży opakowaniowej widać gołym okiem – w restauracjach na wynos nie ma już jednorazowych naczyń z plastiku, a zamawiając mrożoną kawę, dostajemy papierową słomkę. Wciąż jest jednak wiele do zrobienia, co widać chociażby na sklepowych półkach ze środkami czystości, słodyczami czy napojami bezalkoholowymi.
– W ostatnim czasie nawiązaliśmy współpracę z jednym z wiodących producentów napojów gazowanych, który korzystał wcześniej z plastikowej folii termokurczliwej do pakowania wielopaków dużych butelek. My zastąpiliśmy ją uchwytem z tektury falistej, nadającym się w 100 proc. do recyklingu, który jednocześnie ułatwia transport produktów. Wdrożenie tego rozwiązania pozwoli ograniczyć zużycie plastiku w samej tylko Austrii aż o 200 t rocznie – mówi prezes DS Smith w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Warto także wspomnieć o kanale e-commerce, w którym kwestie środowiskowe odgrywają kluczową rolę. Jakże często zakupione online produkty, które trafiają do naszych domów, pakowane są w niewspółmiernie duże opakowania. W niedawno przeprowadzonym badaniu policzyliśmy, że tylko w Polsce w zbyt dużych paczkach przewozi się rocznie aż 40 mln m3 zbędnego powietrza. Odpowiednio projektując opakowania, możemy się pozbyć większości tego naddatku.
Z badań zleconych przez firmę DS Smith wynika, że 40 proc. polskich konsumentów zdarza się odbierać paczki, które są zbyt duże w stosunku do wysłanego produktu.
– Ściśle współpracujemy z naszymi klientami, spotykamy się razem w pracowni i wspólnie staramy się przyjrzeć projektowi opakowania pod kątem zastosowania mniejszej liczby materiałów czy optymalizacji przestrzeni – dodaje Reinier Schlatmann
Wspomniana PPWR ma m.in. nałożyć na sprzedawców internetowych obostrzenia dotyczące pakowania produktów w źle dopasowane, za duże opakowania. W ten sposób UE chce zmniejszyć pustą przestrzeń w paczkach, a ponadto zakazać wprowadzania na rynek paczek, które mają podwójne ściany, fałszywe dna czy inne elementy mające na celu stworzenie wrażenia zwiększonej objętości produktu.
Podobne cele ma również inicjatywa ONZ – End Plastic Pollution. To porozumienie 175 państw, które zadeklarowały, że wypracują konwencję wymierzoną w zanieczyszczenia plastikiem. Ma ona dotyczyć pełnego cyklu życia plastiku – jego produkcji, projektowania i utylizacji.
– Inicjatywa End Plastic Pollution została powołana do życia przez UNEP/GRID Warszawa na początku 2023 roku jako odpowiedź na działania realizowane przez ONZ na poziomie globalnym. Mówimy o tzw. Plastic Treaty, czyli globalnym traktacie plastikowym, który ma na celu zatrzymanie zanieczyszczenia tworzywami sztucznymi do 2040 roku. Oczekiwania i cele są takie, że to prawo międzynarodowe zostanie przyjęte do końca 2024 roku i że działania zostaną w miarę szybko podjęte we wszystkich krajach świata, aby zatrzymać zanieczyszczenie plastikiem – mówi dyrektorka generalna UNEP/GRID-Warszawa.
Organizacja szacuje, że przejście na gospodarkę o obiegu zamkniętym może m.in. zmniejszyć ilość tworzyw sztucznych trafiających do oceanów o ponad 80 proc. do 2040 roku, a także zmniejszyć produkcję pierwotnego plastiku o 55 proc. i emisje gazów cieplarnianych o 25 proc.
– Polski wskaźnik cyrkularności wynosi jedynie 10,2 proc., czyli tak naprawdę mamy prawie 90-proc. dziurę, gdzie te wszystkie surowce trafiają – one nie są zwracane z powrotem do produkcji. Jeśli spojrzymy na cały świat, jest jeszcze gorzej, ponieważ wskaźnik cyrkularności wynosi około 7 proc., więc widzimy, jak dużo jest jeszcze przed nami do zrobienia, jak wiele materiałów, wiele surowców musi zostać w sposób bardziej zrównoważony traktowanych i zawracanych do różnych cyklów produkcyjnych – podkreśla prezeska INNOWO.
Zamiast skupiać się na zachodnich rynkach, polskie firmy powinny uważniej przyjrzeć się Estonii. Światowy...
Estonia nie jest dla Polski czołowym partnerem gospodarczym, ale rodzime firmy, przede wszystkim z branży IT i nowych technologii, mają na tym rynku wiele różnych możliwości rozwoju. Ten niewielki kraj jest bowiem jednym z najlepiej rozwiniętych na świecie ekosystemów start-upowych i światowym centrum dla firm technologicznych i internetowych, słynącym z cyfrowego podejścia do administracji oraz stabilnego i przyjaznego systemu podatkowego. – W tej chwili Estonia daje też polskim firmom szerokie możliwości aplikowania o rządowe granty – wskazuje Artur Kuczmowski, prezes Polsko-Estońskiej Izby Gospodarczej.
– Estonia jest znana z wysokiego poziomu cyfryzacji oraz start-upów i tętniącego życiem ekosystemu. Myślę, że może być interesująca dla polskich przedsiębiorców ze względu na nasze innowacyjne rozwiązania – mówi agencji Newseria Biznes Andres Labi, dyrektor ds. rozwoju biznesu w Europie Środkowo-Wschodniej, Invest Estonia. – Polskie spółki powinny inwestować w Estonii, bo mamy bardzo dobre i innowacyjne środowisko biznesowe, a jednocześnie bardzo korzystne otoczenie podatkowe. Nie ma u nas nadmiaru biurokracji, jest niewiele formalności do spełnienia. Daje to szansę na sprawdzanie nowych, nawet szalonych pomysłów. Słyniemy z nieszablonowego myślenia oraz sukcesów spółek jednorożców, co jest kolejnym dowodem na naszą otwartość.
W ciągu ostatnich kilkunastu lat Estonia awansowała do grona najbardziej zdigitalizowanych krajów na świecie (w ostatnim rankingu DESI Index 2022 uplasowała się na dziewiątym miejscu, Polska – dopiero na 24. spośród 27 krajów UE) i obecnie słynie ze swojego cyfrowego podejścia do administracji (w Estonii obywatele w wyborach głosują online) oraz prowadzenia biznesu.
– Można powiedzieć, że cała Estonia to jeden wielki start-up – mówi Artur Kuczmowski. – W Stanach Zjednoczonych każdy ma swoją kapelę rockową, natomiast w Estonii każdy ma swój start-up. Ten kraj nimi żyje; w Estonii posiadanie, rozwijanie start-upów i mówieni o nich to jest po prostu styl życia. A za tym idzie wsparcie zarówno w zakresie infrastruktury rządowej, administracji, jak i wszelkiego rodzaju regulacji, które pozwalają tym firmom rosnąć szybciej. W Estonii start-upy mają też możliwość łatwiejszego pozyskiwania finansowania, nie tylko tego w formie grantów, ale także we współpracy z funduszami inwestycyjnymi z całego świata.
Estonia jest w tej chwili światowym pionierem m.in. w branży kryptowalutowej – po uzyskaniu łatwych do zdobycia licencji można prowadzić tam działalność opartą na technologii blockchain. To też miejsce powstania Skype’a – jednej z najbardziej znanych platform do komunikacji wideo na świecie. Jej sukces stał się inspiracją dla wielu innych estońskich start-upów, dzięki czemu kraj w ciągu kilkunastu lat stał się światowym ośrodkiem technologicznym przyciągającym inwestycje z całego świata. To z kolei stworzyło przyjazny ekosystem dla młodych, innowacyjnych firm, które mogą dziś korzystać z dostępu do wiedzy i szerokiego wachlarza instrumentów wsparcia.
– W branży nowych technologii start-upy i firmy z pieczątką „made in Estonia” są dziś postrzegane zdecydowanie lepiej niż Polska i łatwiej im sięgać po kolejne rundy finansowania – mówi prezes Polsko-Estońskiej Izby Gospodarczej.
– Można się ubiegać o różne dotacje – mamy do rozdania ponad 200 mln euro dotacji na różne innowacyjne inicjatywy i produkcję przemysłową. Myślę, że to wyjątkowo dobry czas, żeby przyjechać do Estonii i odkryć te możliwości. Ja jestem tutaj, żeby w tym pomagać – mówi Andres Labi.
Jednym z najważniejszych atutów tego kraju jest też prostota i łatwość prowadzenia firmy w Estonii. Przejawia się ona m.in. w szybkim, online’owym procesie rejestracji, niskich kosztach administracyjnych, niskich wymogach kapitałowych oraz liberalnym prawie i znikomej sprawozdawczości wobec urzędów skarbowych.
– Zakładanie firmy przez przedsiębiorców spoza naszego kraju jest w Estonii bardzo łatwe. Można to zrobić w kilka minut. Mamy też bardzo dobrych partnerów, którzy mogą pomóc zagranicznym firmom założyć tutaj swoją firmę. Nie trzeba nawet przyjeżdżać do Estonii, wszystko można zrobić zdalnie. Nie ma drugiego takiego kraju, który dawałby taką szansę. Firmy, które z niej skorzystały, są bardzo zadowolone, znamy mnóstwo historii, które zakończyły się spektakularnym sukcesem – podkreśla dyrektor w Invest Estonia.
To wprowadzony przez estoński rząd program e-rezydencji umożliwia przedsiębiorcom z innych krajów zdalne zakładanie i zarządzanie firmą w Estonii za pomocą e-ID i podpisu elektronicznego, który działa również dla obcokrajowców i są z nim spięte wszystkie usługi, dostępne w języku angielskim. Program e-rezydencji okazał się w Estonii dużym sukcesem – do połowy 2023 roku firmy zarejestrowane przez e-rezydentów przyniosły w samych podatkach około 40 mln euro.
Z perspektywy przedsiębiorców ważny jest też fakt, że w Estonii wszystkie formalności – w tym rejestracja firmy, składanie deklaracji podatkowych i prowadzenie księgowości – mogą być realizowane online. W formie elektronicznej przekazywana jest też cała korespondencja urzędowa. Tamtejszy rząd już ponad dwie dekady temu wprowadził bowiem program X-Road, czyli innowacyjny system zarządzania danymi, który umożliwia bezpieczną wymianę informacji między różnymi organami administracji publicznej i sektorem prywatnym. To jeden z fundamentów cyfrowego państwa.
– Biznes w Estonii robi się łatwo i komfortowo – współpracę z urzędami mamy online, wszystko jest w chmurze i z dużym wyprzedzeniem wiemy o tym, co będzie się działo w tym kraju. To jest stabilne środowisko biznesowe – na tyle, że w Estonii już dzisiaj dyskutuje i decyduje się o podatkach, które będą wprowadzane w 2026 roku. To daje przedsiębiorcom pewność funkcjonowania i stabilność, a w biznesie to jest bezcenne – zauważa Artur Kuczmowski.
Prezes Polsko-Estońskiej Izby Gospodarczej zwraca również uwagę na tamtejszy stabilny system podatkowy, określany jako „3 x 20 proc.”, który powszechnie ma opinię jednego z najlepszych na świecie. Jest on oparty na trzech prostych filarach: stałym, 20-proc. podatku od dywidend, 20-proc. podatku VAT oraz 20-proc. podatku od zysków korporacyjnych. Co do zasady główną cechą estońskiego systemu jest jednak brak podatku od zysków firmowych, jeśli nie są one wypłacane np. jako dywidendy. W praktyce oznacza to, że zyski pozostawione w firmie są zwolnione z opodatkowania, co umożliwia przedsiębiorstwom reinwestowanie tego kapitału w dalszy rozwój swojego biznesu. To rozwiązanie znane jest również w Polsce pod nazwą „estoński CIT”.
Organizacja Invest Estonia oraz Polsko-Estońska Izba Gospodarcza (POLESTCC), które ułatwiają polskim firmom wejście na tamtejszy rynek, wskazują, że w obliczu aktualnej niepewności gospodarczej oraz zmieniającej się rzeczywistości geopolitycznej i ekonomicznej w całej Europie Estonia jest dla biznesu coraz bardziej atrakcyjnym i stabilnym kierunkiem. Dla rodzimych firm dodatkowym atutem jest również jej bliskość geograficzna. Dlatego zamiast skupiać się wyłącznie na zachodnich rynkach, powinny skierować swoją uwagę w tym kierunku.
– Większość inwestorów w Estonii pochodzi z państw z nią sąsiadujących, takich jak Szwecja, Finlandia, Łotwa, Litwa, ale także Niemcy. Im dalej jednak, tym zainteresowanie jest mniejsze. Chcemy podnieść atrakcyjność Estonii, opowiadać o naszym kraju i korzyściach, na które można tutaj liczyć. Z czasem zainteresowanie w Polsce będzie coraz większe, bo świat się zmienił. Sądzę, że Polska, Rumunia i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej będą coraz chętniej inwestować w Estonii – ocenia Andres Labi.
Według specjalistów Polsko-Estońskiej Izby Gospodarczej główne obszary, w których polskie firmy mogłyby zaistnieć na tamtejszym rynku, to – obok IT i nowych technologii – również transport i logistyka, energetyka oraz sektor bankowy i ubezpieczeniowy. W porównaniu z innymi krajami UE Estonia ma bowiem stosunkowo niewielki i wciąż rozwijający się rynek ubezpieczeniowy. Poza tym polscy przedsiębiorcy mają też możliwość inwestycji i współpracy przy ogromnych, realizowanych obecnie inwestycjach infrastrukturalnych – Rail Baltica oraz Via Baltica czy autostrada o numerze E67, która połączy Finlandię, Estonię, Łotwę, Litwę i Polskę, przechodząc przez cały region bałtycki.
Estonia jest niewielkim, liczącym 1,3 mln mieszkańców krajem Europy Wschodniej, który łączą z Polską dobre relacje. Mimo że żadne z państw nie jest dla drugiego czołowym partnerem gospodarczym, to obustronna wymiana handlowa i inwestycje sukcesywnie rosną. Według danych estońskiego banku centralnego na koniec 2022 roku polski kapitał zainwestowany w Estonii wynosił 268,5 mln euro, co stanowiło 0,8 proc. inwestycji zagranicznych ogółem i stawia Polskę na 17. pozycji w tej kategorii. W rejestrze gospodarczym Estonii odnotowano natomiast ponad 450 firm z polskim udziałem. Jedną z większych jest rodzima grupa odzieżowa LPP i polska firma Inter Cars operująca w sektorze handlu częściami samochodowymi, która w 2016 roku otworzyła na tamtejszym rynku swój oddział z zamiarem ekspansji. Dane GUS pokazują z kolei, że na koniec 2021 roku w Polsce zarejestrowanych było 112 spółek z udziałem estońskiego kapitału.
Polska jest dla Estonii siódmym największym partnerem importowym i 11. partnerem w eksporcie. W drugą stronę – Estonia plasuje się dopiero na 29. pozycji na liście polskich rynków eksportowych, natomiast w imporcie zajmuje 61. miejsce. Z tamtejszego rynku sprowadzamy przede wszystkim drewno i wyroby z drewna, masę celulozową, papier i tekturę oraz meble. Natomiast polskie przedsiębiorstwa wysyłają na estoński rynek głównie artykuły rolno-spożywcze, maszyny oraz urządzenia mechaniczne i elektryczne, wyroby przemysłu chemicznego, tworzywa sztuczne oraz pojazdy i części do nich.
Ultraszybka sieć 5G uruchomiona na Politechnice Śląskiej. Posłuży do testowania nowoczesnych rozwiązań dla przemysłu
Zainteresowanie rodzimych przedsiębiorstw rozwijaniem innowacji opartych na 5G jest coraz większe. Możliwość przetestowania 5G w praktyce stwarza im showroom technologiczny na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. W tamtejszym Centrum Testowania Technologii Przemysłu 4.0 – przy współpracy z Orange Polska i APA Group – została uruchomiona ultraszybka wewnętrzna sieć kampusowa 5G, która posłuży do tworzenia i testowania nowoczesnych rozwiązań bazujących na tej technologii.
– Lokalna sieć 5G, która została właśnie uruchomiona na Politechnice Śląskiej, nie jest przeznaczona do telefonii komórkowej. Ta sieć służy do przesyłania informacji w ramach internetu rzeczy pomiędzy czujnikami, sensorami, komputerami, pomiędzy systemami wytwórczymi, smart city, energetycznymi etc. Ona stwarza ogromne możliwości przetwarzania danych, sprzęgania rozwiązań takich jak robotyka i zautomatyzowane linie produkcyjne z technologiami sztucznej inteligencji. To jest przeniesienie nas na wyższy poziom rozwoju technologicznego – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes prof. dr hab. inż. Arkadiusz Mężyk, rektor Politechniki Śląskiej.
Dzięki współpracy Orange Polska, APA Group i Politechniki Śląskiej w Gliwicach na tej uczelni powstał właśnie unikalny showroom technologiczny, w którym polskie przedsiębiorstwa i przedstawiciele przemysłu, ale także społeczność uczelniana i studenci mogą w praktyce przetestować innowacje bazujące na technologii 5G.
– To jak na razie jedyna w Polsce sieć kampusowa na uczelni wyższej. Pozwala nam na pokazywanie i rozwijanie technologii, które będą potrzebne w przyszłości – mówi dr hab. inż. Anna Timofiejczuk, prof. Politechniki Śląskiej, dziekan tamtejszego Wydziału Mechanicznego Technologicznego.
Studenci, wykładowcy, przedsiębiorcy czy przedstawiciele przemysłu mogą dzięki temu prowadzić projekty z wykorzystaniem technologii 5G zarówno na miejscu, w murach uczelni, jak i w pełni zdalnie wybrać produkt, a następnie wytworzyć go, monitorując w czasie rzeczywistym każdy etap procesu produkcyjnego z zastosowaniem takich elementów jak AI, Big Data czy machine learning. Po zakończonym procesie dostaną przyjazny raport z oznaczeniem wskaźników jakości, wydajności, kosztów, zużycia energii czy emisji CO2.
– Dzięki temu, że mamy centrum i sieć, na Politechnice Śląskiej możemy, po pierwsze, prowadzić badania, po drugie, kształcić, po trzecie, zmieniać kompetencje, a po czwarte, pokazywać osobom, które boją się nowych technologii, jak można je wykorzystać – mówi dr hab. inż. Anna Timofiejczuk.
– W tej chwili musimy się też zastanowić nad nowym systemem kształcenia dla przemysłu przyszłości. Postęp technologiczny jest tak szybki, że wiedza, która znajduje się w podręcznikach, bardzo szybko się dezaktualizuje – zauważa prof. Arkadiusz Mężyk.
Projekt zrealizowany przez Orange Polska na Politechnice Śląskiej to dla operatora już czwarte w Polsce wdrożenie sieci kampusowej 5G. Poprzednie zostały uruchomione w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, w fabryce Miele w Ksawerowie i w fabryce Nokii w Bydgoszczy. Grupa Orange ma na tym polu spore doświadczenie także na innych rynkach europejskich.
– Trzy poprzednie wdrożenia w Polsce dotyczyły biznesu. Uczelnia jest dla nas czymś nowym, ale bardzo ważnym, ponieważ wiemy, że tutaj właśnie mogą powstać nowe rozwiązania. Uczelnie mogą testować i sprawdzać, jak wykorzystać tę sieć 5G najlepiej – mówi Małgorzata Ciechomska, dyrektorka smart city w Orange Polska. – Sieć 5G maksymalnie przyśpieszy przesył danych, zmniejszy opóźnienia do niemal niezauważalnego poziomu i umożliwi komunikację bardzo wielu czujników i urządzeń na małej przestrzeni. To z kolei doprowadzi do większej robotyzacji, automatyzacji, zapewni precyzyjną pracę tych urządzeń.
Sieć 5G, czyli nowa generacja transmisji danych, zapewnia szybką i niezawodną łączność wielu urządzeń IoT bez kilometrów kabli. Czujniki i sensory monitorują każdy etap procesu, co pozwala analizować i optymalizować go niemal w czasie rzeczywistym. Co istotne rozwiązania oparte na tej technologii są dla firm łatwe w rozbudowie i integracji, a przy tym relatywnie tanie.
– Perspektywy największych korzyści, jakie płyną z wykorzystania 5G, otwierają się m.in. przed takimi branżami jak logistyka, transport i produkcja przemysłowa – mówi ekspertka Orange Polska.
Rozwiązania wykorzystujące 5G już w tej chwili przyspieszają transformację cyfrową firm, automatyzując cykle produkcyjne, procesy dystrybucji i logistykę. Wykorzystanie tej technologii umożliwia m.in. szkolenie pracowników przy użyciu wirtualnej rzeczywistości czy cyfrowe wsparcie stanowisk pracy dzięki inteligentnym okularom z systemem rozszerzonej rzeczywistości.
Z badań zrealizowanych dla Orange’a wśród polskich firm różnej wielkości wynika, że ponad 80 proc. z nich postrzega 5G jako technologię atrakcyjną i przydatną w prowadzonej działalności biznesowej. Ponad 70 proc. uważa też, że 5G pomoże im ulepszyć oferty biznesowe i przyniesie nowe możliwości. Podobny odsetek deklaruje, że będzie niedługo potrzebować wsparcia dostawcy usług telekomunikacyjnych przy rozwijaniu i testowaniu usług 5G lub przy zastosowaniu kolejnych generacji sieci 5G.
– Sieć 5G to jest brakujący element w przemyśle 4.0. To jest zwieńczenie procesu cyfryzacji, transformacji cyfrowej przedsiębiorstw – podkreśla dr inż. Artur Pollak. – Ta technologia generuje bardzo duże oszczędności, np. eliminując okablowanie, które jest, po pierwsze, drogie, a po drugie, często ulega jakimś uszkodzeniom. Sieć 5G transmituje dane z bardzo dużą prędkością i precyzją.
Jak wskazuje, z perspektywy firm przyspieszenie transmisji danych, wyeliminowanie opóźnień i zwiększenie liczby podłączonych do sieci urządzeń na 1 km2 jest kluczowe. Chodzi bowiem o to, aby na terenie fabryk, magazynów, biur i centrów logistycznych można było instalować więcej komunikujących się ze sobą urządzeń i czujników. Umożliwiają one bieżące diagnozowanie problemów, szybkie reagowanie i optymalizację procesów. A to przyczynia się np. do poprawy koordynacji ruchu automatów i robotów wykorzystywanych w produkcji, zwiększając jednocześnie bezpieczeństwo pracy człowieka.
– Jeżeli weźmiemy pod uwagę klasyczne pętle sterowania, to przemysł jest przygotowany do tego, żeby wynik pewnej operacji był widoczny po około 50 ms. Natomiast sieć 5G umożliwia transmisję danych z prędkością do 1 ms. Mówimy więc o tym, że na 1 km2 możemy umieścić 1 mln sensorów i możemy go odpytywać co 1 milisekundę, by dostawać z niego informacje zwrotne – mówi prezes zarządu APA Group.




![Klimat i energetyka zdominowały dyskusje przed wyborami samorządowymi. Wyborcy oczekują zielonych zmian i taniej energii [DEPESZA]](http://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2024/04/wiatraki-still3-218x150.jpg)






