World news
Krajowe sieci elektroenergetyczne pilnie wymagają rozbudowy i modernizacji. Polska może korzystać...
Travel guides
Tech
Coraz więcej technologii w finansach. Polacy chętnie korzystają z usług fintechów,...
Aż 90 proc. Polaków zna, a 60 proc. korzysta na co dzień z PayPala, Blika czy PayU. Mimo to tylko 4 proc. świadomie deklaruje korzystanie z usług fintechów – wynika z badania „Sieci jutra” przeprowadzonego przez Maison & Partners na zlecenie firmy Smartney. – To pokazuje, że klienci bardzo chętnie korzystają z rozwiązań technologicznych oferowanych przez fintechy, często nawet o tym nie wiedząc – komentuje Tomasz Głodowski, dyrektor marketingu i sprzedaży Smartneya. Jak wskazuje, branża finansowa wdraża coraz więcej rozwiązań opartych m.in. na sztucznej inteligencji, aby usprawniać procesy i lepiej odpowiadać na oczekiwania klientów. Jednak musi przy tym postawić mocny akcent na cyberbezpieczeństwo, ponieważ jest to jedna z największych obaw Polaków korzystających z usług finansowych w sieci.
– Sztuczna inteligencja to zdecydowanie przyszłość branży finansowej – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Tomasz Głodowski, dyrektor marketingu i sprzedaży Smartneya. – Sami już korzystamy z rozwiązań bazujących na automatyzacji procesów czy automatyzacji części decyzji kredytowej. Aktualnie mierzymy się z tematem sztucznej inteligencji w marketingu i wdrażamy rozwiązania, których będziemy niedługo używać w codziennej pracy. To mocno usprawnia procesy wewnątrz firmy.
Fintech Smartney, który zadebiutował na polskim rynku w 2018 roku, szybko zbudował wokół siebie technologiczny ekosystem. Od jakiegoś już czasu korzysta z rozwiązań opartych na AI. Teraz rozpoczyna wdrażanie narzędzi AI na szerszą skalę. Jednak już w ubiegłym roku – dzięki szerokiemu wykorzystaniu narzędzi technologicznych – zanotował ponad 400-proc. wzrosty w obszarze e-commerce.
Tomasz Głodowski, który przyczynił się do tego sukcesu – a od maja tego roku kieruje połączonymi zespołami sprzedaży online, offline i marketingu –podkreśla, że sztuczna inteligencja, algorytmy, Big Data, analiza predykcyjna, ale i nowe kanały komunikacji z klientami, chatboty czy technologie takie jak metaverse już zdominowały branżowe konferencje i wkrótce zrewolucjonizują branżę finansową. Mają też coraz szersze zastosowanie w każdej części tego biznesu – w marketingu, do celnego targetowania kampanii skierowanych do użytkowników, w obsłudze klientów, tworzeniu treści, a przede wszystkim w automatyzacji i optymalizacji procesów kredytowych.
– Korzystamy z technologii otwartej bankowości, narzędzi AIS do potwierdzania tożsamości, przelewów natychmiastowych i algorytmów decyzyjnych wspomagających nas w wyliczaniu zdolności kredytowej czy dopasowywaniu najlepszej oferty dla klienta, więc tej technologii pod spodem jest bardzo dużo. Klient często nawet o niej nie wie, ale korzysta z niej, ponieważ dzięki temu procesy są szybsze i płynniejsze – mówi ekspert. – Oczywiście trzeba być ostrożnym z używaniem tego typu narzędzi, przede wszystkim ze względu na ochronę danych. Trzeba uważać, jakimi danymi się je karmi, zwrócić uwagę, aby to nie były dane wrażliwe, i wewnętrznie uregulować w organizacji kwestie stosowania narzędzi. Do wykorzystywania sztucznej inteligencji trzeba się więc dobrze przygotować.
Jak wskazuje, proces kredytowy musi być naszpikowany nowoczesnymi rozwiązaniami, aby był łatwy i szybki, a klientowi udało się go przejść w ciągu kilku minut. Dlatego fintechy muszą dziś korzystać m.in. z open bankingu, który pozwala szybko zebrać dane z wielu źródeł, narzędzi AIS do natychmiastowego potwierdzania tożsamości i samouczących się algorytmów, opartych na AI, które wspierają analizę dochodu i ryzyka kredytowego. W efekcie decyzja kredytowa jest wydawana praktycznie w czasie rzeczywistym, a dzięki płatnościom natychmiastowym klient otrzymuje środki na konto w ciągu kilku minut. Fintechom wykorzystanie narzędzi opartych na AI pozwala z kolei lepiej przewidywać ryzyka, trendy finansowe i identyfikować nieprawidłowości w procesie kredytowym.
– Z naszych badań wynika, że jest bardzo duże zapotrzebowanie na wykorzystanie tych nowych technologii w branży finansowej – mówi Tomasz Głodowski. – Co ciekawe aż 90 proc. Polaków ma świadomość istnienia fintechów, ale tylko 4 proc. z nich deklaruje, że z nich czynnie i aktywnie korzysta. To pokazuje, że klienci bardzo chętnie korzystają z rozwiązań technologicznych, często nawet o tym nie wiedząc.
Na zlecenie Smartneya firma badawcza Maison & Partners sprawdziła, w jaki sposób Polacy korzystają z nowych technologii i usług finansowych w sieci. Z badania przeprowadzonego na grupie blisko 1,1 tys. osób wynika, że prawie połowie Polaków (49 proc.) odpowiada upraszczanie usług finansowych, które przekłada się przede wszystkim na wygodę i oszczędność czasu. Mieszkańcu naszego kraju bardzo chętnie korzystają też z usług fintechów, nawet nie mając takiej świadomości. W badaniu Maison & Partners tylko 4 proc. świadomie zadeklarowało korzystanie z usług takich firm. Jednak już 60 proc. wskazało, że korzysta na co dzień (a 90 proc. zna) z PayPala, Blika czy PayU.
– Klient widzi tylko prosty, łatwy i szybki proces – i o to właściwie chodzi, bo on nie potrzebuje znać wszystkich szczegółów, które kryją się pod spodem, pod algorytmami podejmowania decyzji kredytowej, algorytmami wypłaty czy dopasowania oferty. Jego to nie interesuje, on jest tylko beneficjentem decyzji kredytowej i tego, że otrzymał finansowanie szybko, prosto i wygodnie. Tak więc z punktu widzenia klientów jest zapotrzebowanie na nowoczesne rozwiązania technologiczne, chociaż ono nie jest w pełni świadome. Oni po prostu oczekują pewnych procesów, do których przyzwyczaili się już w internecie, korzystając z innych usług internetowych, z social mediów, usług dostarczanych przez wielkie, zagraniczne koncerny. I przekładają to po prostu na branżę finansową. A branża robi bardzo dużo, żeby ułatwić procesy i wygodę korzystania z usług – mówi dyrektor marketingu i sprzedaży Smartneya.
Jak podkreśla, w tym celu branża finansowa będzie też wdrażać coraz więcej narzędzi technologicznych opartych na sztucznej inteligencji. Jednak musi przy tym zadbać o cyberbezpieczeństwo, ponieważ to – jak wynika z badania Maison & Partners – jest jedną z największych obaw Polaków korzystających z usług finansowych w sieci. Chociaż 82 proc. respondentów nigdy nie doświadczyło negatywnych zdarzeń związanych z lukami w cyberbezpieczeństwie, to jednak 69 proc. obawia się, że ktoś ukradnie ich dane personalne i je wykorzysta. 62 proc. Polaków wciąż uważa też zaciąganie kredytów online za niebezpieczne, chociaż branża finansowa od lat wiedzie prym w obszarze cyberbezpieczeństwa i ochrony danych.
– To pokazuje, że przed branżą stoi ogromny wysiłek edukacyjny, aby oswoić Polaków z wykorzystywaniem technologii w finansach – mówi Tomasz Głodowski. – Obowiązkiem całego rynku i firm takich jak nasza jest też edukacja klientów w zakresie bezpieczeństwa w sieci, uświadamiania tych zagrożeń, uświadamianie im coraz to nowszych trików stosowanych przez oszustów w sieci. Niezbędne są też działania prewencyjne z naszej strony, zarówno w przypadku fraudów, jak i oszustów, którzy próbują wykorzystać dane osobowe klienta i podszywać się pod niego w sieci.
Z badania Maison & Partners przeprowadzonego na zlecenie Smartneya wynika, że aż 8 na 10 Polaków deklaruje przestrzeganie podstawowych zasad związanych z cyberbezpieczeństwem w sieci. Jednak istnieje też spora grupa osób, które nie przykładają do tego należytej uwagi – 40 proc. badanych używa prostych haseł, a ponad połowa (53 proc.) nie zmienia ich regularnie. Akcje edukacyjne nie są na razie w stanie wygrać z ich wygodą. To jednak stanowi dla firm z branży finansowej poważne wyzwanie, bo to one poniosą odpowiedzialność za ewentualne niedociągnięcia w zakresie bezpieczeństwa. Dlatego, jak wskazuje ekspert, fintechy muszą w pewnym stopniu myśleć o nim obok, a nawet za swoich klientów.
– Co ciekawe 74 proc. Polaków deklaruje, że ma średnią lub dobrą wiedzę w zakresie cyberbezpieczeństwa, a 68 proc. czuje się w sieci bezpiecznie. To potwierdza tezę, że im więcej wiedzą na temat potencjalnych zagrożeń, tym czują się bezpieczniejsi – zauważa dyrektor marketingu i sprzedaży Smartneya.
Health
Roboty nie muszą być wyposażone w czujniki, aby się poruszać. Kluczowa...
Wielonożne roboty, inspirowane mechaniką ruchu stonogi, mogą się przemieszczać w trudnym terenie bez konieczności zbierania danych z jakichkolwiek czujników lub technologii sterowania. Zespół naukowców z Georgia Institute of Technology, który opracował takie urządzenie, podkreśla, że może ono posłużyć zarówno jako mikrorobot do dostarczania leków do chorych narządów, jak i łazik do eksploracji Marsa. Ważną cechą zwiększającą zakres możliwości wykorzystywania robota jest też jego modułowość – można do niego w łatwy sposób dołączać kolejne pary nóg.
– Uważa się, że począwszy od sześcionoga, przetwarzanie informacji z otoczenia nie jest potrzebne i można poruszać się tak szybko jak to możliwe, nie znając terenu. Stonoga po nierównym terenie porusza się niemal tak samo szybko jak po płaskim. Jej nogi po prostu przesuwają się po niepewnym terenie. Chcemy zbudować podobnego robota, przypominającego stonogę – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Innowacje dr Baxi Chong z Georgia Institute of Technology. – To nowe podejście. Inspiracje dla naszych robotów wydają się ograniczone do ludzi i psów. Jeśli więc w przyrodzie w toku ewolucji pojawiło się tyle różnych sposobów poruszania się, to dlaczego tworząc roboty, korzystamy tylko z niektórych? Inne występujące wśród zwierząt metody ruchu muszą mieć swoje zalety i powinniśmy się im przyjrzeć. To kolejny powód, dla którego potrzebne jest zróżnicowanie kształtów robotów.
Zgodnie z wysnutą przez naukowców teorią nadmiarowości przestrzennej dodanie par nóg do robota zwiększa jego zdolność poruszania się po trudnych powierzchniach. Nie ma przy tym potrzeby stosowania czujników interpretujących otoczenie. Jeśli bowiem jedna noga się chwieje, to dzięki wszystkim innym, w jakie robot jest wyposażony, ruch zostanie utrzymany.
– W tradycyjnej koncepcji roboty muszą znać swoje otoczenie, aby się poruszać. Muszą wiedzieć, gdzie się znajdują, czego mogą się spodziewać i być w stanie zaplanować kolejne kroki. Dotyczy to człekokształtnych robotów dwunożnych lub psów-robotów. Zastanawialiśmy się, co by się stało, gdybyśmy mieli do dyspozycji więcej nóg i na przykład robota sześcionożnego. Ryzyko upadku takiego sześcionoga jest mniejsze, ale wciąż niepewność co do otoczenia może generować zakłócenia, które sprawiają, że ruch jest nieprzewidywalny. Zwiększając liczbę nóg na przykład do 10, 12, a nawet 16, jesteśmy w stanie uczynić ten ruch bardziej przewidywalnym, nawet na nierównym, niepewnym terenie. Wówczas nie potrzebujemy tylu informacji, nie musimy znać dokładnie otoczenia, a i tak możemy poruszać się dalej – podkreśla dr Baxi Chong.
Aby potwierdzić swoje przypuszczenia, naukowcy przeprowadzili serię eksperymentów, w ramach których zbudowali w laboratorium tereny naśladujące środowisko naturalne. Następnie przetestowali robota, zwiększając za każdym razem liczbę nóg o dwa, zaczynając od sześciu, a kończąc na 16. Wraz ze wzrostem liczby nóg robot mógł się poruszać po terenie zwinniej, nawet bez czujników, co potwierdza przyjętą tezę. Następnie robot został przetestowany w prawdziwym środowisku.
– Zaletą naszego robota jest niska cena. W przeciwieństwie do innych, których ceny sklepowe przekraczają 10 tys. dol., nasz robot może kosztować zaledwie tysiąc dolarów lub mniej. Drugą zaletą jest to, że nie potrzebuje czujników, można go po prostu puścić w ruch. Ma to zastosowanie choćby w misjach poszukiwawczo-ratowniczych, gdzie otoczenie bywa tak nieprzewidywalne, że uniemożliwia przetwarzanie informacji w czasie rzeczywistym. Może też dochodzić do uszkodzenia czujników przez teren. Kolejne potencjalne zastosowanie to mikroroboty. Jeśli chcemy stworzyć robota, który dokonuje operacji albo trafia do krwiobiegu, to nie możemy zbudować aż tak małych czujników. Potrzebny jest nam więc robot, który wykona zadanie na poziomie mikroskopowym. Takie roboty mogą się też przydać przy eksploracji Marsa, gdzie teren jest nie do końca znany – w takiej sytuacji roboty bezczujnikowe mogą sobie poradzić lepiej – wymienia naukowiec Georgia Institute of Technology.
Już dziś robot stworzony przez zespół jest stosowany w rolnictwie. Może być użyty do walki z chwastami na polach uprawnych, na których środki chwastobójcze są nieskuteczne. Urządzenie porusza się po polu i usuwa chwasty w sposób podobny do takiego, który jest stosowany w autonomicznych odkurzaczach. W planach jest dalsze udoskonalania robota. Naukowcy chcą m.in. ustalić optymalną liczbę nóg potrzebnych do wykonywania zadań w terenie.
– Zaletą rozwiązania jest fakt, że można w nim łączyć roboty szeregowo. Wystarczy zbudować jednego czworonożnego robota, a potem połączyć go z kolejnymi, wydłużając całe urządzenie. Nie trzeba projektować każdego członu oddzielnie – to modułowy robot z powtarzającym się czworonożnym modułem – podkreśla dr Baxi Chong.
Według Allied Market Research światowy rynek materiałów biomimetycznych był w 2020 roku wart niemal 38 mld dol. Do 2030 roku ma to być już niemal 66 mld dol.
Most popular
Już nawet częściowa rezygnacja z mięsa i nabiału przynosi efekty zdrowotne. Znacząco redukuje też...
Kilka milionów gospodarstw domowych czeka na sieć światłowodową. Szczególnie w mniejszych miejscowościach
Rośnie popyt na elastyczne, współdzielone biura. Sprzyja temu recesja i rynkowa niepewność
– Popyt na elastyczne biura przyspiesza. JLL i Savills przewidują, że docelowo zapotrzebowanie na takie rozwiązania wzrośnie do 20–30 proc. całego rynku biurowego. Pozostaje pytanie, jak szybko uda się osiągnąć taki udział – mówi Hubert Abt, dyrektor generalny New Work Offices. Wzrostom na tym rynku sprzyja w tej chwili m.in. rosnąca popularność pracy zdalnej i hybrydowej oraz recesja i szybko zmieniające się otoczenie biznesowe, które wymusza na firmach większą elastyczność. Nowością na tym rynku są również usługi świadczone bez umowy, w modelu abonamentowym, podobnie jak np. w przypadku Netflixa.
– Recesja sprzyja elastycznym rozwiązaniom biurowym, ponieważ w takim okresie wzrasta niepewność, a w przypadku braku planu długoterminowego nie należy podpisywać umów najmu na dłuższe okresy. W przeszłości gospodarka współdzielenia korzystała na recesji. Obecnie, kiedy elastyczne powierzchnie biurowe zyskują na popularności, widzimy wzrost zapotrzebowania na wszystkich rynkach w Europie, USA i Azji oraz towarzyszący temu wzrost cen – mówi agencji Newseria Biznes Hubert Abt, dyrektor generalny New Work Offices i workcloud24.
Z opracowanego przez New Work „Flex Solutions in Recession 2023” wynika, że w poprzedniej dekadzie rynek elastycznych biur rósł średnio o 30 proc. r/r, aż do wybuchu pandemii COVID-19, która na chwilę zastopowała jego rozwój. Jednak już w 2021 roku, wraz ze wzrostem popularności pracy zdalnej i hybrydowej, przyszło kolejne ożywienie. Z przytaczanego w ubiegłorocznym raporcie New Work „Flex Office Market Report 2022” badania DESKMAG wynika, że w listopadzie 2021 roku 79 proc. operatorów elastycznych biur określiło swoją sytuację biznesową jako zadowalającą. 62 proc. z nich zanotowało poprawę swojej sytuacji w ciągu ostatnich trzech miesięcy poprzedzających badanie, a 41 proc. spodziewało się dalszych wzrostów.
W tej chwili udział elastycznych biur w całym rynku biurowym w Europie Środkowo-Wschodniej wynosi ok. 3–4 proc.
– W Warszawie mówimy obecnie o udziale rzędu 2–4 proc. we wszystkich zasobach powierzchni biurowych na tutejszym ryku. W miastach takich jak Londyn czy Amsterdam ten udział wynosi znacznie powyżej 10, nawet do 15 proc. Jones Lang LaSalle przewiduje, że docelowo zapotrzebowanie na takie elastyczne rozwiązania sięgnie ok. 30 proc. całego rynku, według prognoz Savills będzie to ok. 20 proc. Pozostaje pytanie, jak szybko uda się osiągnąć taki udział – mówi Hubert Abt.
Rozwiązania typu flex dostosowują się do zmian lepiej niż tradycyjne biura. Pozwalają także uniknąć dużych wzrostów kosztów związanych chociażby z rosnącymi cenami energii. Klienci wybierają je coraz chętniej, bo poza wygodą, natychmiastową dostępnością i elastycznymi warunkami najmu nie wymagają nakładów inwestycyjnych.
– Akceptacja dla takich elastycznych rozwiązań z upływem czasu diametralnie się zmieniła. Wcześniej korzystały z nich głównie małe i średnie przedsiębiorstwa potrzebujące do 20 stanowisk pracy. Teraz, od półtora roku–dwóch lat mamy coraz więcej dużych klientów korporacyjnych, którzy stawiają na elastyczne przestrzenie biurowe – mówi dyrektor generalny New Work Offices, operatora elastycznych biur, który od 10 lat działa w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i zarządza 15 lokalizacjami w Polsce, Bułgarii i na Węgrzech.
Jak ocenia, rosnące zapotrzebowanie na elastyczne biura wynika również z faktu, że ludzie przyzwyczaili się do zalet sharing economy, czyli ekonomii współdzielenia, w wielu dziedzinach życia. Sukces Ubera, Netflixa czy Airbnb spowodował, że coraz chętniej korzystają również ze współdzielonych biur.
– Gospodarka współdzielenia zaczyna dominować i charakteryzuje się wyjątkowym tempem wzrostu, teraz także przy wsparciu cyfryzacji i zachowaniu zgodności z regulacjami dotyczącymi środowiska naturalnego, społeczeństwa i ładu korporacyjnego – mówi Hubert Abt.
Dyrektor generalny New Work Offices prognozuje, że gdy tylko branża współdzielonych biur przekształci swój obecny produkt „przestrzeń jako biuro” i zacznie oferować rozwiązania typu „przestrzeń jako usługa”, klienci będą korzystać z nich w ten sam sposób, w jaki korzystają dziś np. z carsharingu czy streamingu wideo.
– Jest nowy trend polegający na tym, że – podobnie do usług w chmurze w formie streamingu, takich jak Netflix – w przypadku przestrzeni biurowej nie podpisuje się umowy najmu określonej przestrzeni, ale umowę o świadczenie usług. Następnie korzysta się z aplikacji mobilnej i rezerwuje przestrzeń w zależności od zapotrzebowania – może to być sala spotkań, oddzielne biuro lub biurko do pracy – mówi ekspert.
Pola elektromagnetyczne nie stwarzają ryzyka dla ludzi. Poziomy promieniowania są znacznie poniżej limitów
Sport news
Popyt na surowce wtórne rośnie. Cennym źródłem mogą być zużyte instalacje OZE i uboczne...
W Polsce trwa obecnie boom na rynku fotowoltaiki, a już za kilka lat na Bałtyku wystartują pierwsze inwestycje offshore. W perspektywie nadchodzących lat dla Polski, podobnie jak dla innych krajów UE, które są w trakcie transformacji energetycznej, dużym wyzwaniem będzie zagospodarowanie wyeksploatowanych bądź uszkodzonych wiatraków czy paneli fotowoltaicznych. – W procesie recyklingu takich instalacji OZE możemy odzyskać szereg cennych materiałów i surowców, które będziemy mogli wykorzystać w innych gałęziach gospodarki – zauważa dr hab. inż. Arkadiusz Szymanek z Politechniki Częstochowskiej. Jak wskazuje, dla polskiej energetyki w tej chwili wyzwaniem jest również zagospodarowanie tzw. UPS-ów, czyli ubocznych produktów spalania węgla w elektrowniach, które z powodzeniem mogą zastąpić wiele surowców naturalnych.
– Odzyskiwanie cennych pierwiastków ze zużytych instalacji OZE to przyszłościowy temat i on już dotyczy niektórych krajów europejskich, które zaczęły wcześniej stosować odnawialne źródła energii w postaci paneli fotowoltaicznych, a niedługo będzie dotyczyć również Polski – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. inż. Arkadiusz Szymanek, profesor Politechniki Częstochowskiej, wykładowca Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Informatyki tej uczelni. – Te materiały odzyskane ze zużytych instalacji OZE są dość poszukiwane i można je wykorzystać wtórnie w innych gałęziach gospodarki.
Boom inwestycyjny w sektorze OZE, który trwa w Polsce i całej Europie, pociąga za sobą konieczność zagospodarowania części z wyeksploatowanych, wyłączanych farm wiatrowych czy fotowoltaicznych. Ich przeciętna żywotność wynosi 20–30 lat i szacuje się, że tylko w Polsce w najbliższych latach do utylizacji lub recyklingu trafi ponad 100 tys. t zużytych paneli PV. W dłuższej perspektywie ta liczba będzie dużo większa, ponieważ tylko w segmencie prosumentów w Polsce jest już w tej chwili ponad 1,3 mln mikroinstalacji fotowoltaicznych. W większości składają się one z krzemu krystalicznego, ale w wyniku recyklingu zużytych lub uszkodzonych paneli PV można odzyskać też szereg innych, cennych pierwiastków i metali szlachetnych.
– W procesie utylizacji paneli fotowoltaicznych mamy odzysk szkła, aluminium, ale też złota czy platyny, na które jest bardzo duży popyt w gospodarce – mówi ekspert. – Wpisuje się to w ogólną narrację gospodarki obiegu zamkniętego, która przewiduje wtórne wykorzystywanie materiałów i surowców. Model gospodarki, który mieliśmy do tej pory – czyli wyprodukuj, zużyj i wyrzuć – odchodzi do lamusa i próbujemy dawać drugie życie właśnie tego typu wartościowym produktom. Dzięki temu nie musimy wydobywać wciąż nowych surowców, zostawiamy je dla przyszłych pokoleń, oszczędzamy środowisko, ograniczamy emisję CO2 i nie produkujemy odpadów.
Recykling paneli PV jest perspektywiczną branżą. Według raportu „Europe Solar Panel Recycling Market 2022–2027”, opracowanego przez Research and Markets, w 2021 roku wartość tego rynku w Europie wynosiła 110,4 mln dol. (w porównaniu do 49,1 mln dol. jeszcze w 2020 roku). Analitycy szacują, że w kolejnych latach będzie rosła w średniorocznym tempie wynoszącym 18,3 proc., osiągając wartość blisko 303 mln dol. w 2027 roku.
– Gospodarka obiegu zamkniętego w krajach zachodnich już znalazła zastosowanie. Jest sporo opracowań, które pokazują, że idą za tym efekty ekonomiczne, wzrasta PKB, tworzy się nowe miejsca pracy. Dzisiaj takie zawody jak krawiec, szewc praktycznie zanikły, bo obecnie stosujemy taki model: kupujemy, zużywamy, wyrzucamy. Pamiętamy, że jeszcze 20–30 lat temu pewne rzeczy się naprawiało, dzisiaj ciężko znaleźć człowieka, który naprawi nam telewizor, pralkę czy lodówkę. Ale to zaczyna się pomału zmieniać i właśnie w krajach zachodnich taki model możemy obserwować – mówi profesor Politechniki Częstochowskiej.
Metody recyklingu instalacji fotowoltaicznych wciąż są jednak niedoskonałe i mało wydajne kosztowo, dlatego wiele ośrodków pracuje nad ich udoskonaleniem. Należy do nich m.in. bełchatowskie Centrum Badań i Rozwoju GOZ, należące do PGE Polskiej Grupy Energetycznej. Duński Ørsted, który wspólnie z PGE buduje na Bałtyku farmę wiatrową MFW Baltica, współpracuje z kolei z instytutami Sieci Badawczej Łukasiewicz nad technologią recyklingu łopat turbin morskich elektrowni wiatrowych. Do tej pory zazwyczaj były one składowane w glebie albo spalane, co wiąże się z emisją szkodliwych toksyn. Opracowanie odpowiedniej technologii pozwoliłoby jednak wykorzystać surowce i materiały odzyskane z łopat turbin np. do wyrobu produktów serwisowych i wyposażenia nowo budowanych farm wiatrowych albo jednostek, które wciąż są w trakcie eksploatacji. Prace nad technologiami recyklingu paneli słonecznych i łopat wiatraków prowadzi też 2loop Tech wraz z krakowską AGH.
Jak wskazuje ekspert, w kontekście wdrażania gospodarki cyrkularnej w energetyce ważną kwestią jest również zagospodarowanie tzw. UPS-ów, czyli ubocznych produktów spalania. W Polsce tylko w ramach Grupy PGE powstaje co roku kilkanaście milionów ton popiołów, gipsów i żużli, które są ubocznym produktem spalania węgla w elektrowniach i elektrociepłowniach. Spółka PGE Ekoserwis zagospodarowuje część z nich, wytwarzając ponad 200 produktów.
– W ubocznych produktach spalania węgla są zawarte cenne minerały antropogeniczne, które możemy wykorzystywać m.in. w budownictwie, drogownictwie, przemyśle cementowym i betonowym – mówi prof. Arkadiusz Szymanek. – To jest w tej chwili największa grupa materiałów, którą możemy stosować. Mieliśmy takie przykłady, na przykład przy budowie autostrad i innych dróg, gdzie te materiały znalazły swoje zastosowanie.




![Wbudowane usługi finansowe coraz popularniejsze w Polsce. Teraz ułatwią transakcje w branży moto [DEPESZA]](http://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2026/02/foto-265x198.jpeg)



![60 proc. firm przyspieszyło inwestycje w infrastrukturę IT. Chcą się w ten sposób przygotować na kolejne kryzysy [DEPESZA]](http://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2021/11/ibm-power-10-procesor-100x70.jpg)


















![Napięcia na linii Rosja–Ukraina wpływają na rynki. Europa powinna się liczyć z ograniczeniami w podaży gazu [DEPESZA]](http://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2022/02/gpw-wykresy-still-218x150.png)





![Wbudowane usługi finansowe coraz popularniejsze w Polsce. Teraz ułatwią transakcje w branży moto [DEPESZA]](http://amart.biz.pl/wp-content/uploads/2026/02/foto-324x160.jpeg)




